Maj 2009- archiwum

1. Wylatują od wielu lat…

31 maj 2009. Kategorie: 1. Wylatują od wielu lat..., XV. Takie sobie gadanie | Komentarze (0) »

Każdego roku zakładają gniazda i każdego roku z równą starannością wychowują swoje potomstwo. Jaskółki dymówki,  bo o nich chcę powiedzieć, nieco większe od oknówek, mają gniazda otwarte od góry, a do lokowania  wykorzystują gzymsy, okapy dachów oraz chętnie wnętrza budynków, do których mogą się swobodnie dostać.  Ich czarne grzbiety połyskują jasno-granatowo, gardło jest rdzawobrązowe a szaliczek ciemnoniebieski.  Składają 4 a nawet 5 jajeczek a samiczka na okres lęgów posiada na brzuszku nagą plamą lęgową do ich ogrzewania. Pisklęta siedzą w gnieździe około trzech tygodni, nieustannie karmione owadami przez obojga rodziców – niedoścignionych latających myśliwych. Po opuszczeniu gniazda jeszcze przez kilka nocy tam wracają. Jaskółki maja dość słabe nogi więc rzadko można je obserwować siedzące na ziemi, zwykle na drutach, w przeciwieństwie do jerzyków, zresztą zupełnie z nimi nie spokrewnionych. Także różnią się dźwiękami,wydawanymi przez siebie;  są to zwykle szczebiotania , świergot i piski, podczas gdy latające jak  błyskawice jerzyki „drą sie” na całe okolice. Warto też wiedzieć, że nasze dymówki odlatują na zimę do Afryki Środkowej.

Moje jaskółki to pupilki, którym wolno brudzić i świergolić a goście zwykle ciesząc się pisklętami – oglądają zachowania rodziców i młode ptaki.

Jak co roku, o tej porze są już  młode, ale jeszcze nie wiadomo –  ile, bo ledwie im łebki wystają z gniazda. Dołączam dla ilustracji zdjęcia z ubiegłego roku ale tegoroczne też dołożę.

2. Od źródeł Chocieli

28 maj 2009. Kategorie: 2. Od źródeł Chocieli, IX. Rzeki i rzeczki pomorskie | Komentarze (2) »

Źródeł Chocieli należało poszukać w dolinie nieopodal dwóch pięknych jezior, naprzeciw wsi Porost, po drugiej stronie szosy z Bobolic do Białego Boru. Wyjątkowo miłe zadanie. Niewielki strumień przedziera się przez przełom, którego górą  wiedzie wiejska droga i po około 3 kilometrach przepływa pod tą szosą na rozległą doliną źródliskową. Ta piękna, dość głęboka dolina rozciąga się pomiędzy Bobolicami na północy a szosami z Bobolic w kierunku Szczecinka i Białego Boru. Pocięta jest rowami, strumyczkami i źródliskowymi wysiękami a wodę zbiera wijąca się środkiem Chociel. Jej meandry połyskują w słońcu a brzegi oznaczone są olszami. W całej dolinie świecą wprost kępy kwitnących o tym czasie żółtych, kulistych kwiatostanów pełnika europejskiego. Pełnik europejski ma tutaj swoje duże stanowisko i świadczy o wartości przyrodniczej tego źródliskowego obszaru. Chyba można uznać, że ta wilgotna dolina  stanowi siłę Chocieli, która przepływa przez Bobolice już jako niewielka rzeczka o wartkim nurcie.

Na północ od Bobolic płynie przez kolejną dolinę, o kwiecistych łąkach, na których pełnik ma swoje stanowiska . Obszar ten objęty został ochroną jako rezerwat przyrody  „Łąki pełnikowe”.

Chociel mknie na północ. Ma długość 32 kilometrów, ale jest wciąż za wąska  i za dzika, by śmiałkowie wodniaccy chcieli ją wcześniej obłaskawić. Jest za to ciekawa dzięki  pięknym terenom, w znacznej części zalesionym przez gatunki liściaste, o bogatym runie, dużej wilgotności i żyzności podłoża, często nie do pokonania dla człowieka.

Dopiero od miejscowości Ubiedrze, dokąd dociera już jako spora rzeka, jest użytkowana przez kajakarzy. W Ubiedrzu przechodzi przez niewielką elektrownię, przy której funkcjonuje motelik i stąd można wodować kajaki. Piękne obiekty są odpowiednim zadośćuczynieniem za ostatnie sześć  kilometrów biegu Chocieli, pełnego zakoli, bystrzynek, zwałów i innych atrakcji, które zadowolą zwinnych, pracowitych i żądnych przygód wodniaków.  Chociel przecina dwie drogi lokalne i na kilometr przez ujściem płynie niedaleko leśniczówki Kępno, po czym uchodzi do Radwi jako jej  pierwszy, lewy dopływ. Ogólnie można powiedzieć, że Chociel zbiera wody z północnych, niemal niezaludnionych  wzniesień bobolickich i zasila w znaczący sposób Radew.

24 maja ’09 – Wzdłuż biegu Chotli

24 maj 2009. Kategorie: 1. Wzdłuż biegu Chotli..., IX. Rzeki i rzeczki pomorskie | Komentarze (0) »

W kwietniu ’09 byłam z operatorem na rzece Chotli. Od źródeł do ujścia do Radwi. Czułam się jak odkrywca źródeł Nilu; piękne krajobrazy, trudne, wilgotne przejścia, jary i wąwozy pokryte bukami, liczne cieki, źródliska i strumyczki w sumie i tak w końcu zasilające młodą rzekę, podmokłe olsy /lasy wilgotne z przewaga olszy, z domieszką kruszyny, ew. wierzb/, rozległe, zwykle żyzne łąki i ziołorośla, nieliczne osady i wsie, mosty i rzeczne budowle lub ich ruiny. Możliwy spływ kajakowy od 32 km czyli po 6 km od źródeł. Chotla uchodzi do Radwi tuż przed jazem spiętrzającym odcinek  Radwi w niewielkie jezioro i doprowadzającym świeżą wodę do ośrodka hodowli pstrąga tęczowego w Bardzlinie niewielkim kanałem. Jaz jest niezwykle fotogenicznym obiektem hydrotechnicznym, ale bez przepławki dlatego ryby łososiowate wędrują w górę Chotli zamiast Radwi, do której nie mogą się dostać. Załączam kilka fotek z wyprawy.

Później »