Marzec 2010- archiwum

11. Rarytasy roślinne – przylaszczki japońskie

17 mar 2010. Kategorie: 11. Rarytasy roślinne - przylaszczki japońskie, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, XII. ciekawostki przyrodnicze | Komentarze (3) »

15. Przedwiośnie się spóźnia!

15 mar 2010. Kategorie: 15. Przedwiośnie się spóźnia!, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, II. Mój Ogród | Komentarze (1) »

Oczywiście, że się spóźnia, ale rośliny mimo wszystko, czyli mimo zimnych nocy z ujemnymi temperaturami, nie rozpieszczającymi ich dniami oraz czasem niesprzyjających wegetacji warunków czyli uśpienia przez całe prawie 4 miesiące    ( nie pamiętam takiej długiej zimy, fe!) – rozwijają się i wychodzą z ziemi wbrew wszystkiemu. Nastał po prostu czas najwyższy! I tak są na powierzchni wszystkie zimowity, które  żegnają zimę zdrowym listowiem, niemal wszystkie narcyzy, drobne śnieżniki i inne cebulowe maleństwa, ale nie śpią krzewy i drzewa. Oczary kwitną w najlepsze  i  choć ich płatki są jeszcze wąskie ale kuszące nektarowymi woniami. Kwitną również derenie i nie wiedzieć kiedy się rozwinęły. Wrzoście spod śniegu kuszą krwistymi i różowymi barwami, a białe wyglądają kremowo. Pojedyncze owady już bzykają nad pierisami i nie da się ukryć, że za kilka dni wiosna buchnie albo będzie lazła powoli przez miesiąc. Najgorzej ucierpiały ciemierniki, przygniecione wielką masą śniegu.

Cóż  robić? Obejrzeć je starannie i uładnić, co znaczy – obciąć to, co zmarnowane, wyschnięte, przyłamane i bez  zielonej barwy i czekać na nowe, tegoroczne pędy, Kiedy będą stały prosto, ale jeszcze ich liście się nie rozwiną- należy po prostu wyciąć oszpecone pędy i czekać na tegoroczne, świeże i śliczne.  Darować im, że nie zakwitły, bo niczemu nie są winne. Taka pogoda, bo też taka pora. I po prostu codziennie cieszyć się nowymi oznakami wiosny!

9. Biedronka – przyjacielem ogrodnika

8 mar 2010. Kategorie: 9. Biedronka - przyjacielem ogrodnika, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, XV. Takie sobie gadanie | Komentarze (0) »

Ula i Giga Gnattówny


O biedronce


Ledwie wstanie śpiące słońce, po kwiecistej, złotej łące

leci pięknie wystrojona mała biedronka czerwona.


Na czerwonej sukieneczce widać po czarnej kropeczce.

Z przodu suknia ma rozcięcie,  czarny karczek i zapięcie.


Czarne nóżki, stopki czarne, a oczęta wręcz figlarne.

Spod sukienki woal miękko rusza, piszcząc jak śmigiełko.


Wszyscy patrzą na te cuda. Śpiących się dobudzić uda,

by nie przegapili w końcu,  jak biedronka tańczy w słońcu.


Zachwycony jest kopciuszek,  kiwa ogonkiem raniuszek,

ropuszka kręci pośladkiem,  oblizując się ukradkiem.


Żuk zazdrości jej urody  i wypija dużo wody.

Pająk niszczy pajęczynę,  by ocalić tę kruszynę.


Wszyscy patrzą na jej nóżki  i na czerwone paluszki,

i na kropkach odblask złoty, lecz biorą się do roboty.


Biedroneczka w pląsach cała  całkowicie zapomniała

o lądowaniu bezpiecznym i o schowanku koniecznym.


Słowik skończył swoje trele, a wymagań miał niewiele:

zanim wróci do swej żony,  powinien być najedzony.


By cokolwiek rano zjeść,  zjadł biedronkę więc i cześć.

Na koniec tancerka miła za przekąskę posłużyła!

Później »