Czerwiec 2010- archiwum

21. Pożegnanie się z Nimi po 4 latach

27 cze 2010. Kategorie: 21. Pożegnanie się z Nimi po 4 latach, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, II. Mój Ogród | Komentarze (0) »

Na początku nie było tak samo radośnie, jak na końcu.  Nie wiedziały, co je w ogrodzie czeka: ogród w deszczu, śniegu, mrozie, wczesną wiosną lub w upalnym dniu jest to kompletnie inne miejsce i każda praca w nim to wielka niewiadoma, zarówno w czasie wykonywania jak i w podsumowaniu ukończenia. W dodatku każda uczennica i każdy uczeń to inni ludzie. Przyzwyczaiłam się do Nich, pokochałam ich i dopiero teraz mi ich brak. Wiadomo, jak to na praktyce – różnie bywało, ale zawsze kończyło się jakoś radośnie. W dodatku najważniejsza – Ich Wychowawczyni – to nieoceniona pomoc w każdym przypadku. Poszłam na zakończenie szkoły z pamiątkowym zdjęciem i wierszem, na podsumowanie. Do Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, w Koszalinie, przy ulicy Rzecznej 5.

Nasza klasa na praktyce

Kasia to  modnisia klasy, ma kolczyki i korale oraz innych ozdób masy: marzą jej się wielkie bale.

Ostatecznie jednak kuca przy zagonku do pielenia: chwasty rwie, wolno odrzuca i ziemię pięknie  odmienia.

Nie je, nie pije bo pieli, nawet gdy mamy śniadanie.  Szkoda, że się nie ośmieli  szybciej skończyć swe zadanie.

Kinga od czasu do czasu pracuje bardzo przykładnie, ciągnie drewno na skraj  lasu, układa je bardzo ładnie.

Grabi ścieżkę, łąkę też,  nagle  staje zapatrzona, patrzy;  ptak czy inny zwierz, a robota nie skończona.

Potrafi napełnić taczkę, wynieść chwasty, umyć szklankę lub  tworzy dobraną paczkę z Kasią – swoją koleżanką .

Asia to z werwą dziewczyna. Grabi, że aż iskry lecą, kończy wszystko co zaczyna, takiej – to szukać ze świecą.

Herbatę zaparzy, poda, posprząta w domu przykładnie,  zrobi obiad, deser doda, zatańczy, zaśpiewa ładnie.

Kiedyś z Markiem  wyrywała jałowcową  górę  starą, śmiała się i zalecała  i odtąd stali się parą.

Maja ma swój świat wokoło, raz jej smutno, raz wesoło, uwielbia  bardzo słodkości i rzadko kiedy się złości.

Z początku wolno chodziła, wcale grabić nie umiała, teraz biega po ogrodzie,  jakby to nadrobić  chciała.

Na pamiątkę po niej wiszą drzewa pięknie malowane,  oczy wszystkich bardzo cieszą kolorową wełną tkane.

Marcin – oblatywacz znany, podczas deszczu i w pogodzie wywożąc chwasty za kurnik, biegał z taczką po ogrodzie.

Wstąpił  do sadu  po drodze albo pod kran z zimną wodą, namęczył się przy tym srodze oraz zrobił jakąś szkodę.

Zawsze ubrany starannie, pachnący i urodziwy, szkoda, że się denerwował  lub się  kompletnie leniwił.

Monika jest bardzo cicha,   nie je, nie pije za dużo, ale nagle się zezłości i  w powietrzu pachnie burzą!

Lubi nosić torbę swoją wypakowaną dokładnie,  z niej co chwilę coś wyciąga, szuka lub pakuje ładnie.

Gdy ma swoje dobre dni, nikomu się nawet nie śni, jak kocha wtedy pracować, grabić, pielić, ciąć, malować.

Marek robi wszystko, co chce:  kopie, sieje, grabi kopce, kosiarkę sprawnie  odpali, rów wykopie, dół zawali.

Dojedzie wszędzie skuterkiem, otuli dziewczynę sweterkiem, upierze sobie ubranie i zrobi dobre śniadanie.

Często opuszcza zajęcia, grając sportowca lub księcia. Ma swoje dorosłe sprawy, robotę oraz zabawy,

Żancia jest zawsze wesoła, śmieje się radośnie wszędzie i gdy tylko się pokaże, wiadomo, że śmiesznie będzie.

Chętnie robi wszystkie prace i  pomaga koleżankom, choć czasami zapomina, po co w ręku grabie trzyma.

Zostaje  w ostatniej klasie i nie może się pogodzić, że tak bardzo kocha  Asię, a ta -  ze szkoły odchodzi.

Pani Gosia dzieci kocha i nad swoim losem szlocha, bo dzieci już kończą szkołę,

a jej wcale nie wesoło; Maja jej już nie odpowie, nie wie, co ma Marcin w głowie,

Monia w torbie nie pogrzebie,  Asia nie będzie w potrzebie,

za Markiem już się nie wstawi, Żanetka jej nie rozbawi, Kinga nie stanie bezradnie,

Kasia nie spojrzy nieładnie. Co dalej zrobią jej dzieci? Niech im słoneczko zaświeci!

Dobry  los, nie ciemne chmury,  uśmiech i głowa do góry!

7. Kontrowersyjne ozdoby ogrodowe

21 cze 2010. Kategorie: 7. Kontrowersyjne ozdoby ogrodowe, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, V. Drobiazgi do ogrodu | Komentarze (0) »

Ozdoby należą do tematów, które powinny być bezdyskusyjne. Każdy dobiera ozdoby indywidualnie, w zależności od swoich upodobań, potrzeb i możliwości. Istnieje jeszcze moda, jakby narzucana nam przez wiodących w tym prym animatorów, projektantów czy twórców, którą możemy wziąć pod uwagę lub nie. W każdym razie chcemy zdobić siebie i swoje otoczenie bliższe, i jeśli mamy na to wpływ – także dalsze. Siebie zdobimy koralami, broszkami, kolczykami, spinkami, które kiedyś były tworzone  z surowców naturalnych i metali szlachetnych, a teraz to składanka szkła, skóry, drewna, plastyku, stali i innych tworzyw.

Zdobimy ogród tym, co jest w  zasięgu naszych możliwości,  a nie zawsze odzwierciedla nasze gusty.  Kupujemy plastykowe, tanie i ogólnie dostępne meble ogrodowe albo sięgamy do tych ekskluzywnych, drogich  też nie zawsze dlatego, że nam odpowiadają, a dlatego, że  właśnie są ekskluzywne, stać nas na nie, w pewnym sensie nas wyróżniają i nobilitują. Kupujemy ozdoby ogrodowe drewniane, bo nam się podoba drewno, a ono pasuje do roślin jako materiał naturalny. Bo mamy drewniany, niewielki taras przed altanką i drewniane donice, wiatraki, ptasie domki czy choćby rzeźby uzupełniają swoją infrastrukturą przestrzenie  ogrodowe.

Mamy dzieci, kochające niezwykle barwne krasnoludki. Widząc ich zachwycone buzie kupujemy takie stworki, które w czasie sezonu lub dwóch będą cieszyły nasze dzieci, a potem pociechy wyrosną  patrząc, jak brzydko się krasnale starzeją i same wyciągną z tego wnioski, ale ich radość na początku to także nasza radość. Albo stawiamy przed wejściem do domu dwa śliczne, wielkie psy, bo prawdziwe stworzenia   poza radością kontaktowania się ze zwierzęciem to odpowiedzialność, obowiązki i zmartwienia z niszczenia przez pupila naszych rabat ogrodowych.

Ja na przykład, która mam ogród dla dzieci, bardzo chciałam  kupić wielką, plastykową krowę i postawić ją na łące narcyzowej, która nie jest ozdobna przez połowę maja do końca czerwca, kiedy to liście cebulowych pracują na przyszłoroczne zapasy dla kwiatów, marnieją i w końcu usychają, przy okazji pozwalając wyrastać chwastom. Krowa by odciągała uwagę zwiedzających od widoku nieużytku, w dodatku na pewno by się podobała i dlatego tę krowę kupię, niezależnie od pomruków na temat bezguścia, uśmieszków i innych objawów dezaprobaty.

Albo na przykład betonowe odlewy rzeźb klasycznych, które nie są oryginalnymi dziełami, na które nas nie stać  lecz kopiami i to nierzadko niestarannie wykonanymi, które Wam jednak  pasują do koncepcji fragmentu ogrodowego. Z czasem wtopią się w zakątek ogrodowy, przyciemnieją, oglonieją, obrosną bluszczem i staną się tym, czym byłyby rzeźby marmurowe czy żeliwne. Pokochamy je, choć są tylko odlewami, za to stoją w naszym ogrodzie i podobają się rodzinie.

Szukając krowy obejrzałam proponowane drobiazgi oraz większe ozdoby, sprzedawane często Niemcom, przy drodze na lotnisko do Goleniowa.

5. A może powędrować pomiędzy skałkami w Czechach?

19 cze 2010. Kategorie: 5. A może powędrować pomiędzy skałkami w Czechach?, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, XIV. Podróże moich przyjaciół | Komentarze (0) »

Moja koleżanka, ta od Grecji, co to z elegancją i na luzie, tym razem była w Czechach, ale o tym  - niżej!

————————————————————————————————————————————————————-

Skalne Miasto w Czechach leży tuż za granicą Polski i można się tam wybrać na jednodniową wycieczkę. Warto, bo to przecież nie miasto w naszym rozumieniu, a formacje skalne, cudownie i ciekawie ukształtowane przez czas, erozję i gwałtowne oraz powolne siły natury. Teplicko-Ardszpaskie Skały, bo tak się nazywa to miejsce, znane u nas pod nazwą Skalne Miasto, można zwiedzić w ciągu 6 do 7 godzin, połączonych w jedną wycieczkę.

Teplickie Skały leżą na zachód od miasta Teplice, nad rzeka Metują. 2 km, przy drodze w kierunku miejscowości Ardszpach. Tam, po zakupie biletu wchodzi się na drewnianą ścieżkę, prowadzącą do lasu i pierwszych schodów. Mijamy pierwsze skały: Skalną Koronę, Wykałaczkę Karkonosza, Hełm Dragona i Skład Serów. Wchodzimy na wzniesienie, w którym w XIII wieku, wzniesiony został Zamek Strzemię, po którym nie ma ruin, by podziwiać rozległą, zachwycającą dech panoramę. Dalej idziemy obok skał: Rzeźnicki Topór, Wieża Strażnicza, Skalna Narzeczona. Wspinamy się po kamiennych schodach z głowami wzniesionymi ku wierzchołkom labiryntów skalnych lub skałom sięgającym chmur. Oglądamy Górę Kochanków, Starostę i Starościnę, Jeża Na Żabie, Kałamarze, Śpiącego Łabędzia, Falę Tsunami, czy marzniemy w przeraźliwie zimnym kanionie o nazwie Sybir w Zaświatach, pełnym kobierców z mchów i paproci. Trasa ta ma długość 6 km.

Po zwiedzeniu Teplickich Skał przechodzimy na drugą stronę szosy, by wejść na drugi szlak, o długości 3,5 km, w Ardszpaskich Skałach. Jeszcze mamy w rękach bilet, a już otaczają nas formacje skalne pośród drzew, odbijające się w turkusowych wodach jeziorka, w miejscu starego wyrobiska po piaskowni.

Tam nazwy formacji pobudzające wyobraźnia i mające odbicie w kształtach skał to Fotel Karkonosza, Głowa Cukru, Organy, Fotel Babci, Hełm. Między wąskimi prześwitami wysokich pionowych skał dochodzimy do Małego i Wielkiego Wodospadu. Po Skalnym Jeziorku pływamy z przewodnikiem, który pokazuje skały o romantycznych imionach: Wodnika Szuwarka, Topielice, Zakochaną Rybkę i inne. Potem znów idziemy pośród skał, oglądając Górę Kochanków, Starostę i Starościnę, przeciskamy się Mysią Dziurą wprost do Pianina Karkonosza. Zdjęcia nie oddają cudów przyrodniczych i geologicznych na tej wycieczce, więc warto tam choćby na jeden dzień osobiście pojechać.

—————————————————————————————————————————————————————–

Tyle koleżanka Małgosia, bo to jej wycieczka. Ja mam zamiar tam pojechać w tym roku.

Później »