38. Park przypałacowy w Mierzęcinie, woj. lubuskie

Do Mierzęcina warto przyjechać dla pospacerowania po parku przypałacowym! Chwała właścicielom zabytkowego pałacu za rewaloryzację zabytkowego ogrodu, bo właśnie park jest tłem budynku i złotą ramą zdobiącą obraz zespołu pałacowo- parkowego w Mierzęcinie. Myślę, że piękny park przysparza każdemu właścicielowi więcej splendoru niż budowle pałacowe, bo wskazuje na mądrość i wrażliwość mecenasa, dużo kosztuje i jest zupełnie bezinteresowny – non profit et pro publico bono!


Park jest rozległy, a jego wielkim atutem jest obecność zarówno wzniesień jak i sporego obniżenia czyli zróżnicowanie powierzchni. Przed głównym wejściem do pałacu zdobią przestrzeń kwitnące begonie, trawniki oraz starannie strzyżone żywopłoty bukszpanowe w kwaterach okalających elegancką fontannę. Główna aleja wiedzie wprost do parku o charakterze krajobrazowym, więc także jak w 19-wiecznych założeniach angielskich. Wiekowe drzewa, rozległe trawniki, ławki na poboczach żwirowej drogi, przestronność i długie osie widokowe dają poczucie bezpieczeństwa, bliskości z naturą oraz głęboki oddech od zatłoczonych ulic miejskich, tak potrzebny mieszczuchom. Od czasu do czasu trafiamy na kamienne schodki, kamienny krzyż nad grobem pierwszych właścicieli czy ogromne rozstaje dróg, skąd można dojść do atrakcji obiektu.
Można stamtąd dojść do współcześnie wykonanego terenu rekreacyjnego z zadaszoną altaną, miejscem na ognisko z siedziskami oraz rozległym trawnikiem sportowym.
Powrót obniżeniem terenowym ukaże nam inne oblicze parku. Niedawno posadzone zostały pierwsze różaneczniki i azalie gwarantując, że ta część założenia będzie szalenie atrakcyjna wiosną z powodu kwitnienia krzewów i zimą, dając zieleń liści w tym w przewadze liściastym, więc bezlistnym zimą założeniu. Miejsce na rododendrony zostało wybrane bezbłędnie! Dalej w stronę skarpy przyzamkowej, w dolinie rzeczki, pewnie o nazwie Mierzęcinka – zaczęto nasadzenia cienio- i wilgociolubnych roślin okrywowych, o wielkich liściach np. funkie, paprocie, rodgersje, świecznice i wiele, wiele innych,w dużych więc efektownych grupach. To trudno dostępne wskutek wody miejsce jest trudne w chwili założenia ale przepiękne i bardzo naturalne po ustaleniu się i okrzepnięciu nieczęsto spotykanych roślin. Wzruszył mnie widok niezwykle rzadko rosnących u nas i wymagających sporej wiedzy ogrodniczej tulejników amerykańskich Lysichiton – zwłaszcza pięknie wyglądają z góry, z „ogrodowego” wejścia do pałacu.
W końcu trafiłam do ogrodu japońskiego, ze stawem, tori /bramą/, charakterystycznym mostem, wyspą z latarnią, altaną /herbaciarnia/, a wszystko tonęło w drzewkach, krzewach i bylinach charakterystycznych dla tego typu ogrodu. Wyobrażam sobie, ile pracy wymaga utrzymanie roślin wymagających kwaśnego torfu w tak żyznej i chyba zasadowej glebie, jednak warto było…
W całym parku widać mądrą rewaloryzację ogrodu zabytkowego, przywracającą dawne formy i treści, z dostosowaniem do aktualnych potrzeb obiektu i uzupełnieniem o poszczególne wnętrza ogrodowe, atrakcyjne i wartościowe dla współczesnego człowieka. Czas pokaże, że park będzie coraz piękniejszy!

9 sie 2012 23:40 | Kategorie: I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze

Zostaw komentarz