14. Jak się czują rododendrony zimą?- archiwa kategorii

Jak się czują rododendrony zimą?

12 lut 2010. Kategorie: 14. Jak się czują rododendrony zimą?, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, II. Mój Ogród | Komentarze (0) »

Zdjęcia zrobione zostały po dwudziestostopniowym mrozie, podczas dziennej temperatury minus pięć stopni, przy czym kilka zdjęć tuż po mroźnych nocach, a  pozostałe,  w kilka dni później – po lżejszych nocnych mrozach. I nie trzeba wskazywać, które różaneczniki   (= z łac. rododendrony)  są nieco „odtajone”, gdyż mają blaszki liściowe dość dobrze rozłożone.  Liście rododendronów reagują na silne wiatr i mrozy, zwijając liście i  opuszczając je wzdłuż łodyg,  czym chronią rośliny przed wysychaniem,   osłaniając ich spodnie blaszki,  z licznymi aparatami szparkowymi po to, by one zostały mocno przymknięte i by maksymalnie ograniczyć wymianę gazową.  Górne, wierzchnie powierzchnie liści są sztywne, błyszczące,  zabezpieczone woskami, więc  mają duże możliwości dobrego przetrwania mrozów, bowiem są zaimpregnowane i odbijają  w części promienie słoneczne. Świeży puch śnieżny osłania liście, ale jego masa oraz zmieniająca się wilgotność, a tym samym zwiększający się ciężar może niszczyć całe krzewy. W zamian gleba dostaje sporo wilgoci i osłonę przed zamarzaniem gleby, dzięki czemu utrzymuje się płynność wody w jej gruzełkach.

Wiemy, że najkorzystniejszym siedliskiem dla różaneczników są miejsca nieco ocienione, z rozproszonym światłem.  Jeśli „nasze” rośliny zwijają liście w czasie mrozów,  znaczy to, że zostały kondycyjnie dobrze przygotowane do przezimowania. Właściciele rododendronów wiedzą, że w czasie upalnych, bezdeszczowych październików należy uzupełniać zapasy roślin przez systematyczne, porządne podlewanie, co sprzyja przygotowaniu roślin w czasie mrozów.

Warto przy okazji spojrzeć na zróżnicowane pączki kwiatowe, powiększające się niezauważalnie, pełne gotowości  i niemal gotowe do rozwinięcia. Mają one liczne „koszulki” , cebulowato okrywające zawinięte kwiatostany wewnątrz pączków oraz zróżnicowany wygląd i barwę pączków oraz  łodyżek.  Niektóre pączki są nawoskowane, smoliste lub owłosione i te sposoby ochrony kwiatów są konieczne, by roślina wytworzyła nasiona, a w nich  -   swoją budowę, wielopokoleniowo udoskonalone przystosowania do środowiska oraz wygląd   –  odzwierciedliła  w genach.

Świetnie zimują różaneczniki z grupy Yakushimamum, mając spodnią stronę blaszki liściowej często pokrytą kutnerem, czyli maleńkimi, gęstymi włoskami, które jak futerko chronią liście. Niestety, część  odmian kwitnie wcześnie, już pod koniec kwietnia czy na początku maja i czyhające jakby na nie przymrozki niszczą kwiaty, a przecież na kwiaty czekamy cały rok. Wiele przepięknie kwitnących, nieco niższych różaneczników ma odmiany, rozwijające się  pod koniec maja oraz w czerwcu i one niemal gwarantują nam oglądanie  zróżnicowanych kwiatostanów. Takich odmian szukajmy i je sadźmy wokoło.

Wiosenne, umiarkowane zasilanie różaneczników powoduje silne przyrosty, co gwarantuje lepsze  zimowanie  oraz większe kwiatostany, ale bez przesady. Pamiętajmy o nawozach bezwapiennych i o stosowaniu ich jedynie do końca czerwca, by młode przyrosty zdążyły zdrewnieć  i tym samym  dobrze przezimować.

Sumując –  zwinięte i wąziutkie tym samym liście „naszych” różaneczników w czasie mrozów to świadectwo ich prawidłowego reagowania na niesprzyjające elementy pogody i tym samym pomoc przy zimowaniu.