5. Nasze dzieci…czyli pani Małgosi i moje- archiwa kategorii

5. Nasze dzieci…czyli pani Małgosi i moje

24 paź 2009. Kategorie: 5. Nasze dzieci...czyli pani Małgosi i moje, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, II. Mój Ogród | Komentarze (0) »

Przyjeżdżają do mnie w niemal każdy wtorek od czterech lat. Wycinają, a potem wynoszą, grabią i wywożą na kompostownik, zrywają owoce, wycierają stoły przed wycieczkami, zabezpieczają wielką gunerę na zimę, a potem odkrywają ją wiosną, obsypują zrębkami wielkie połacie ziemi w ogrodzie, zbierają  kasztany, robią ciasto, a potem je wspólnie zjadamy, kopią dołki i sadzą rośliny. Obchodzimy nasze małe święta, razem cieszymy się lub martwimy. Krzyczę na ich odkryte plecy, brak czapek lub niedostosowane buty,uczę, jak trzymać narzędzia i z nich korzystać, ułatwiając sobie pracę, a nie krzywdząc siebie.  Pani Małgosia, ich wychowawczyni, niemal zawsze pracuje z nimi i łatwiej niż ja, ma z nimi wspólny język.  Mają w sobie wiele ciepła i dobra, są uczynni, pomagają sobie nawzajem tak samo, jak razem śmieją się z siebie i dowcipkują.  Zadomowili się w mojej kuchni, znajdą wszystko, co im potrzebne, są racjonalizatorami na miarę swoich potrzeb.  Mają różne temperamenty – jedni są hałaśliwi, szybcy, inni spokojni, jak w każdej klasie. Przyzwyczaiłam się do nich i ze zgroza myślę, że   niedługo skończą szkołę. To młodzież ze Specjalnego Ośrodka Szkolno- Wychowawczego , mieszczącego się przy ulicy Rzecznej w Koszalinie.

Wychowawczyni fotografuje młodzież na zajęciach, a ja skorzystałam z jej zdjęć, by pokazać nasze wspólne DZIECI podczas zajęć w ogrodzie. To dzięki nim ogród  żyje i tak wygląda!