9. Dzisiejszy spacer po „płomiennym” ogrodzie- archiwa kategorii

9. Dzisiejszy spacer po „płomiennym” ogrodzie

9 gru 2009. Kategorie: 9. Dzisiejszy spacer po "płomiennym" ogrodzie, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, II. Mój Ogród | Komentarze (0) »

Porządkowałam ogród   do popołudnia i gdy słońce zaczęło opadać,  a piękne, złociste barwy objęły przestrzeń –  poszłam po aparat.

Rude i brązowe odcienie nabrały ognia, co utrwaliłam i odzwierciedliłam poniżej. Świat w zależności od światła wygląda codziennie inaczej, ponieważ często tu robię zdjęcia i nie trafiłam mimo to na identyczne światło. Raz są to zimne barwy świtu, raz blaknące,  ostre światło południa, raz mgliste oliwkowe odcienie , kiedy indziej ostro błyszczące po deszczu, gdy  krople jak małe reflektorki oświetlają od wnętrza rośliny. Przed zmierzchem często świat jest przesycony ostrym, bocznym światłem, a potem szybko staje się złocisty, beżowy, siny aż do zupełnej ciemności.

I w takim właśnie świetle szybko gasnącego słońca ogród zdaje się płonąć i wygląda zupełnie inaczej, nierealnie i bardzo malarsko. I może właśnie dla kilkunastu minut przed późnojesiennym, szybko nadchodzącym  wieczorem warto mieć ogród, by patrzeć na jego kolejną odsłonę, zobaczyć jego kolejną twarz,  słuchać ody do późnej jesieni.

Idąc obok mnie,  w  przedwieczornej, oranżowej ciszy słyszysz   spadające od czasu do czasu  krople wody,  szelesty w gęstwinie liści bambusowych,  przemykającą  norniczkę ze zdobycznymi  nasionkami,  rozsypującą się szyszkę jodły, leciutki zefirek w suchych miskantusach,  szmer swoich kroków po trawie, krzyk jakiegoś ptaka, odgłos spadającej gałązki, trzask łamanych bylin przez Dyzia, plusk wpadającego  do stawu jakiegoś małego  żywiołka,  a wszystko w czerwonorudych tonacjach, szybko blaknących , w końcu ginących. Nie rozmawiamy. Szkoda słów, szkoda ciszy!

Łapać chwile, to cel posiadacza ogrodu, cel posiadacza życia!   Łapmy chwile z naszego życia, bo  szybko mijają!