16. Kręgi kamienne w Grzybnicy- archiwa kategorii

16. Kręgi kamienne w Grzybnicy

10 lut 2010. Kategorie: 16. Kręgi kamienne w Grzybnicy, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VII. Moje podróżowanie | Komentarze (0) »

Położone są w odległości 23 km na południe od Koszalina i oznakowane z szosy, przed wjazdem do lasu jako Rezerwat Archeologiczny „Kamienne Kręgi w Grzybnicy”.  Najlepiej po raz pierwszy pojechać tam pojedynczo,  samemu.  Wtedy można docenić niezwykłość i duchowość tego miejsca oraz swoją wyprawę należycie przeżyć. Nie należy się jednak spodziewać wtedy jakichś  nadzwyczajnych doznań, cudów czy olśnienia z powodu urody miejsca. Jest to cmentarzysko o co najmniej dwutysiącletniej historii / podaje się  istnienie pierwszych obrzędów  nawet 4  tysiące lat wcześniej/, położone w borze sosnowym,  niedaleko lewego brzegu Radwi,  pomiędzy wsiami Grzybnica i Mostowo,  na powierzchni mniej więcej 10 hektarów.

Na prezentowanych przeze mnie zdjęciach,  zrobionych w pochmurny, bardzo wczesnowiosenny, zamglony  poranek, widać charakterystyczne formy takiego cmentarzyska: kręgi kamienne małe i duże, niewielkie kurhany kamienno- ziemne, niewielkie bruki trójkątne oraz groby płaskie. W miejscu, gdzie Goci grzebali swoich zmarłych przez prawie półtora wieku , znajduje się wiele szczątków, a i pewnie energii tych ludzi. Należny zmarłym  szacunek pozwala jedynie na   ciche rozmowy,  nieśpieszny spacer trasą wyznaczoną przez małe,  białe strzałki na pniach sosen oraz oddanie się swobodnemu myśleniu. Można też spróbować sobie wyobrażać taki czerwcowy mityng.

Wszystkie obiekty, odgrzebane spod niemal metrowej warstwy próchnicy, odkładanej tam przez 2 tysiące lat, pochodzą z I i II wieku naszej ery i są cmentarzyskiem oraz miejscem kultu dwóch ludów skandynawskich tj. Gotów i Gepidów, którzy w drodze do Imperium Rzymskiego osiedlili się na Pomorzu Środkowym na około 150 lat. Jedenaście mniej czy bardziej  wypukłych kopców to prawdopodobnie kurhany czyli mogiły  członków starszyzny plemiennej- może kapłanów, książąt, wodzów, szamanów – wyróżnionych pochówkiem w ten sposób, o czym świadczą pozostałości wydłubanych pni dębowych, ozdoby czy obrzędowe pewnie naczynia.  Kamienne bruki w kształcie trójkąta mają skandynawski rodowód i są jedynymi takimi formami w Polsce, ale licznie występują w Danii, Szwecji i Norwegii , jako bruki kultowe i miejsca składania ofiar. Ludy skandynawskie  wędrowały na południe prawdopodobnie w poszukiwaniu ciepłych, dostatnich w jedzenie, miejsc do zamieszkania pozostawiając w miejscach przystankowych dowody ich migracji.

Najbardziej niezwykłymi miejscami są owe kamienne kręgi, wyznaczone przez duże głazy na obwodzie w pozycji pionowej, a w środku każdego kręgu stoją najbardziej okazałe głazy, zaznaczone ręką człowieka czyli obrabiane w prosty sposób, które są jakby kamieniami nagrobnymi, zwanymi stelami. Funkcje kręgów są w sferze hipotez, z których archeolodzy  przyjęli najbardziej wiarygodną. Prawdopodobnie kamienne kręgi były miejscem publicznych zgromadzeń, zwanych wiecami Gotów i Gepidów,  dwa razy w roku, czyli  22 czerwca i 21 grudnia.  W kręgach chowano ofiary obrzędów, tu odbywały się sądy, obrzędy plemienne i kultowe. Przez cały czas kręgi pozostawały pod opieką kapłanów, szamanek i szamanów.

Ludzie wtajemniczeni nadali nazwy pięciu  kręgom,  więc można obejść kolejno:  krąg sędziowski, gdzie sędziowie ogłaszali swe wyroki, dalej krąg transowy, najmniejszy, dla kobiet-szamanek, które w nim wchodziły w trans, kolejno  - krąg książęcy do odbywania tingów / stąd mityngi = spotkania, wiece/przez starszyznę rodową, podejmującą ważne decyzje, ciałopalenia i rozsypywania prochów po kręgu oraz nawiązywania kontaktów z przodkami.  Czwarty krąg to krąg kapłański, wielkości książęcego czyli jeden z dwu największych, ma podwójny krąg oraz 4 duże kamienne stele pośrodku, gdzie kapłani odprawiali swe obrzędy, a energie stąd płynąca uspokaja wewnętrznie człowieka,  który staje się przyjazny dla innych. Piąty, a zarazem ostatni, oddalony nieco w kierunku rzeki to krąg mistrzowski, w którym będąc pierwszy raz zasłabłam, bez środkowej steli, w obwałowanym obniżeniu służył do wchodzenia w specjalny trans szamanom stojącym pośrodku,  specjalnie przygotowanym do przyjęcia dużej mocy z kamieni zewnętrznych.

Właśnie owa moc kręgów, mierzona w jednostkach Bovisa to cel wielu wtajemniczonych osób, które przyjeżdżają tutaj z innych   krajów i z całej Polski.   Spotykałam tam np. ludzi, odwiedzających kręgi każdorazowo, w czasie podróży służbowych, rodziców z dziećmi,  rekonwalescentów, sportowców. Każdy człowiek odbiera pobyt w kręgach inaczej. Nie trzeba w nic wierzyć, wystarczy tam spokojnie spacerować, w czasie do pół godziny,  szczególnie na początku, by nie przedobrzyć, a w razie lekkich zawrotów głowy lub zasłabnięcia wyjść na parking.  W czasie sezonu zwykle bywa tam duchowy jakby opiekun kręgów, który oprowadza po nich, opowiadając historie tego miejsca i ucząc, jak się w jakim kręgu zachować. Proszę odwiedzić to miejsce, by poczynić  swoje własne obserwacje.