17. Koniki polskie – żywotne- archiwa kategorii

17. Koniki polskie – żywotne, swawolne, odporne i niewielkie

3 mar 2010. Kategorie: 17. Koniki polskie - żywotne, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze | Komentarze (0) »

Ta przydługa i ciężka tego roku w regionie nadmorskim zima zmusiła mnie  do wyjazdu z domu na jakąkolwiek wycieczkę  i tylko po to, by nie patrzeć na przywalony ciężkim śniegiem ogród lub kopce krecie na całym podwórku. Pojechałam do tabunu koników polskich, tylko 11  kilometrów  na południe od Koszalina. Koniki polskie, a jest ich łącznie 21 osobników, żyją kompletnie beztrosko pośród lasów dawnej Puszczy Koszalińskiej, niedaleko Radwi tak jak przed kilkuset laty . Przewodzi stadu ogier, rządzą klacze, a zwłaszcza najstarsza, przy czym mały,  miesięczny źrebak  trzyma się swojej mamy jak kleszcz psa i jest chyba najbardziej chroniony.

Zaraz po moim wejściu na teren koników, przy czym oczywiście te wielkie powierzchnie podzielone są na kwatery i każda jest ogrodzona,  konie pospieszyły do mnie w oczekiwaniu na jakiś prezent. Jasne, że przywiozłam chleb, ale ukryłam cukierki,  no i  zaczęła się zabawa, rwetes i przepychanki. To nie żarty – 20 koników na zmiany przepychało się w moim kierunku.  Dopiero, gdy rozdałam wielkie pajdy i koniki widziały, że dobro  się skończyło, opuściły mnie bez żenady i poszły skubać swoje siano. Wtedy był czas na fotografowanie!

Koniki polskie jako rasa powstały na początku 19 wieku, gdy ostatnie dzikie konie czyli tarpany zostały wydane ze zwierzyńca Zamojskich chłopom w okolicach  Biłgoraju. Chłopi przez następne lata krzyżowali tarpany z lokalnymi końmi, w wyniku czego uzyskali małe jak tarpany koniki  -  silne, wytrzymałe na zimno, niedostatek pożywienia i choroby i nadające się do pomocy w gospodarstwach. Dopiero w 1936 roku profesor Vetulani z Uniwersytetu Jagiellońskiego zainteresował się restytucją tarpana i zaczął pracę naukową nad chłopskimi końmi, mającymi cechy tarpana. To on je nazwał konikami polskimi. Niestety, wojna spowodowała likwidację hodowli i wywóz koni do Niemiec. Po wojnie profesor wrócił do prac badawczych i sprowadził pierwsze koniki do Puszczy Białowieskiej. Ostatecznie trafiły do Popielna, gdzie do dzisiaj są prowadzone prace nad konikiem polskim.

Przekornie nazwałam tę stadninę tabunem, gdyż tabun to dzikie stado, składające się z jednego ogiera i kilku do 20 klaczy żyjących w naturalnym środowisku. To nie są koniki prowadzone metodą stajenną tylko żyjące jak niegdyś na terenie otwartym. Patrzyłam na nieliczne ślady kopytek, prowadzące do ogromnej stajni – koniki tam wcale nie wchodzą.  Mają grubą jak wełna sierść zimową, która je chroni przed warunkami atmosferycznymi zimą  i nie dopuszcza do zamoknięcia skóry. Po zgubienia jej czyli przez cały sezon wiosennoletni będą miały błyszczącą, śliczną sierść myszowatego koloru, ciemną pręgę od grzywy aż do ogona, ogon ciemny, a także ciemne pręgi poprzeczne na nogach i charakterystyczny pokrój. Koniki są niewysokie, bo mają w kłębie 130 do 140 cm i łatwo je dosiąść. Ich głowa z boku ma wyraźny garb, z przodu – szerokie czoło, rozdęte chrapy i małe wargi oraz bystre na każdy ruch  oczy. Patrzyłam i myślałam, jakie są podobne do dzikich koni. Tylko kilka miało za ciemną lub nieco  za jasną sierść. Dla mnie były i tak piękne!

Gdy rozwinęłam cukierek, którym miałam ułaskawić źrebiątko,  mama natychmiast sprytnie ukradła mu go sprzed maleńkich warg. Kilka koni szybko doskoczyło po łakocie, które  rozgryzały i sięgały namolnie po następne. Ileż radości miałyby dzieci, gdyby ich rodzice zechcieli się z nimi wybrać na taką wycieczkę. Ja w każdym razie, poza tym, że pogoda była jak na ostatnich zdjęciach – bawiłam się doskonale. Patrzyłam, jak biegają, rżą lub nieco mułowato gryzą siano i moje samopoczucie najwyraźniej się polepszyło. Wracałam do domu w świetnym humorze, wspominając malucha i jego pewnie pierwszy cukierek.  Niestety, zdjęcia nie są najlepsze, choć pokazują cechy tarpanów u koników polskich w tabunie pod Strzekęcinem, na rozległych włościach pana Mieczysława Binasia, który wraz z żoną  prowadzi szkółkę jeździecką dla uczniów w Koszalinie, Klub TARPAN, naukę jazdy, kuligi, pokazy i jest najbardziej zajętym człowiekiem, jakiego znam. Wiosną wszystkie konie będą na kwaterach tuż przy szosie z Koszalina do Tychowa i warto je tam obejrzeć.