3. Wodnym tramwajem po jez. Trzesieckim- archiwa kategorii

3b. Rikszą po parku

30 lip 2009. Kategorie: 3b. Rikszą po parku, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VII. Moje podróżowanie | Komentarze (0) »

 

     Ryszardzie,  teraz pojedziesz z nami rikszą po parku szczecineckim!

   To dopiero namacalna atrakcja. Zosia wyławia pana z rikszą – młody, fajny chłopak, którego zupełnie nie przestraszyła moja waga. Po krótkiej pertraktacji jedziemy  przez piękny, ukwiecony, letni park,  gdzie funkcjonuje muszla koncertowa, odnowiona i ślicznie zabezpieczona, dwie fontanny, zarośnięte winobluszczem pergole, partery kwiatowe posród przyciętych  iglaków,  budki piwne,  mijaliśmy ludzi siedzących na licznych ławkach wzdłuż alejek i przy ulicy.  Objechaliśmy nabrzeża, skąd widać plaże, tramwaj wodny na jednym z przystanków,  szeroki trakt spacerowy, rozległe trawniki i stare, piękne drzewa dające kojący cień w upalne dni. Dojechaliśmy do zatoczki z licznymi krzyżówkami, łyskami i rodziną łabędzi i tam przyjaźnie rozstaliśmy się z panem rykszarzem i rikszą. Było to bardzo miłe i jednak egzotyczne… Teraz  kolej na odpoczynek  pod parasolem i wodę! Życie jest piękne!

3a. Wodnym tramwajem po jez. Trzesieckim

30 lip 2009. Kategorie: 3. Wodnym tramwajem po jez. Trzesieckim, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VII. Moje podróżowanie | Komentarze (0) »

    

Na podróż do Szczecinka nie trzeba było mnie specjalnie namawiać, ale zrobił to Ryszard Wójcik – dawny mieszkaniec tego miasta i nauczyciel- tęskniący za miastem i pewnie za młodymi latami tu spędzonymi. Rysiu, to opowiadanie w 3 częściach jest dla Ciebie!!!

   

Pojechałam i oniemiałam. To nie to miasto, w którym sama spędziłam osiem lat. To PERŁA POJEZIERZA ZACHODNIOPOMORSKIEGO, miasto nastawione na turystów, piękne, ukwiecone, z mnóstwem atrakcji turystycznych i możliwością spędzenia świetnego, urozmaiconego urlopu. Nie zastanawiając się długo postanowiłam pojechać na wycieczkę tramwajem wodnym, przejechać się rikszą po ukwieconym parku, przespacerować  po centrum miasta w celu nacieszenia się jego atrakcjami oraz wyciszyć się na Kalwarii. Do spędzenia całodniowego, pełnego wrażeń dnia w Szczecinku zaprosiłam moją wieloletnią serdeczną przyjaciółkę Zosię i ruszyłyśmy ” w miasto”.

   Początek to wspaniałe pierogi ze szpinakiem i zupą serowa w pierogarni o straszliwie nie pasującej ale pięknej nazwie PRIMAVERA. W samym centrum Szczecinka, pod parasolem zjadłyśmy świeżutkie, pyszne przysmaki i biegiem…na przystanek tramwajowy. Bilety tanie jak jedzenie, co strasznie cieszy turystów. Starannie, czyściutko i po marynarsku ubrani panowie  to zaufanie do tego wodnego pojazdu. Odbiliśmy i zanim się spostrzegłam- mknęliśmy po wodach jeziora Trzesiecko od przystanku do przystanku. Oddaliła się przystań, zmalała wieża kościoła i budynek mieszczący administrację Lasów Państwowych, szybko minęliśmy ustabilizowane nabrzeże z pięknym drzewostanem parkowym, jego alejkami i trasami spacerowymi i kilka aktualnie budujących się obiektów turystycznych. Na plażach odpoczywali ludzie, kąpały się dzieci, a czysta niezwykle woda jeziora zachęcała do choćby zanurzenia ręki.  Dwa wielkie natleniacze widoczne jako atrakcyjne budowle na jeziorze jednocześnie zdobiły i strzegły jego wód.

   Zanim się rozejrzałam, nacieszyłam i zrobiłam kilka niepewnych zdjęć – dotarliśmy na przeciwległy kraniec jeziora, płynąc nieco wolniej wzdłuż brzegów Trzesieki pewnie, by można było podziwiać wyglądające na niedawno budowane i atrakcyjne niewielkie domki, duże wille  i wielkie domostwa jak dwory,a jeden  niemal  jak pałac.  Szkoda – pomyślałam – że nie towarzyszą im piękne ogrody,  które turyści mogliby podziwiać od strony wody. Może kiedyś tak będzie…

   Dopłynęliśmy do Mysiej Wyspy na 15-minutową przerwę. Jest to właściwie półwysep, niezwykle atrakcyjny po sensownym zagospodarowaniu. Widziałabym tu puby, piwiarnie, dwa- trzy parkiety do tańca, może prawdziwa orkiestrę, świetne jedzenie, park dziecięcy oraz trasę dla zakochanych, którzy czuliby się tam jak w puszczy amazońskiej, takie tam są widoki. Niestety, ponaglający gong okrętowy przerwał brutalnie moje widziadła i zmusił mnie do biegu do tramwaju.

   Płynęliśmy teraz niedaleko trasy narciarzy wodnych, którzy na ponoć najdłuższym torze wodnym w Europie /półtora kilometra/ śmigali po srebrzystej toni ku naszej uciesze, a nad nimi widać było dokładnie całe urządzenie ich ciągnące. Szkoda, pomyślałam, że nie mam 16 lat, bo nikt by mnie stąd nie mógł odciągnąć! Co za cudowny pomysł!

   Minęliśmy „Świątkowy Brzeg”, Wieżę Bismarka, kilku wędkarzy  -   mających za nic rowery wodne, skuter, nasz tramwaj oraz jachty oraz na dodatek dynamicznych narciarzy -   ze spokojem wędkujących. Gdyby nie czekające mnie inne atrakcje- popłynęłabym tramwajem ponownie. Świetna zabawa, wspaniały stateczek! Zadowolone wyszłyśmy wprost do parku miejskiego. Ryszardzie, wracaj do Szczecinka, spróbuj  tej atrakcji  jak najbardziej! Polecamy!

     A jakież tu  muszą być widoki w ciepłe,  jesienne, ozłocone słońcem dni, kiedy drzewa mienią się ciepłymi barwami, a jesienny pejzaż miasta odbija się w wysrebrzonych wodach jeziora!