4. Kalwaria u Św. Rozalii w Szczecinku- archiwa kategorii

4. Kalwaria u Św. Rozalii w Szczecinku

6 sie 2009. Kategorie: 4. Kalwaria u Św. Rozalii w Szczecinku, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VII. Moje podróżowanie | Komentarze (0) »

 

   O kalwarii szczecineckiej oczywiście słyszałam, śledziłam także postępy w kolejnych etapach budowy  kościoła  i kolejnych budowli mu towarzyszących, ale jedynie przelotnie, w czasie przejazdów. Tym razem postanowiłam tam pobyć i przeżyć.

     Kalwaria u Św. Rozalii jest posadowiona wokół ledwie  ze dwadziescia lat temu wybudowanego kościoła o nowoczesnej bryle ale ze starych kamieni.  Trafić tam można, idąć lub jadąc na zachodni kraniec Szczecinka, w kierunku Barwic czy Połczyna, po prawej stronie drogi.  Bryła światyni jest dobrze widoczna i nie sposób jej przeoczyć.

    Po całym dniu spędzonym w mieście należało się nam,  czyli Zosi, stałej bywalczyni nabożeństw, znającej ową Golgotę,  a szczególnie mnie  wyciszenie wewnętrzne, pewne uporządkowanie i zwykły, ludzki odpoczynek.  Chciałam też, pomijając aspekt religijny,  przejść się po KAMIENNYM OGRODZIE,   patrząc na dzieło wspólnoty parafialnej i pewnie wielu, wielu innych  osób zaangażowanych w powstanie tej kalwarii. Po trzecie – zapragnęłam z dala od mego ogrodu popatrzeć na rośliny, bowiem ta kalwaria tonie w dość dużych już drzewach, krzewach ale też kolorowych bylinach i pnączach. Myślę, że każdy człowiek trafiajacy na  kamienne dróżki  kalwarii  niezależnie od duchowego uczestniczenia w tej drodze, naznaczonej historycznie Męką Jezusa niosącego krzyż na ramionach i przecież odtwarzanej na nabożeństwach kościelnych – w takiej oazie zieleni, pełnej kamiennego  spokoju i ciszy może się  spontanicznie zadumać nad swoim życiem.

    To właśnie pielgrzymi wracający z Jerozolimy zapragnęli uczestniczyć w odtwarzaniu drogi krzyżowej u siebie, w swoich ojczyznach i to oni w 16 wieku przyczynili się do powstania pierwszych kalwarii w Europie i zaraz także w Polsce. Wiem przecież od dawna, że najstarsza w Polsce Kalwaria Zebrzydowska, która mieści się na stokach Lanckorony i Góry Żar nazwą przypomina swego założyciela i fundatora , wojewodę krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego, a potem jego kolejnych potomków. I wiem, że w 1999 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Unesco. O kolejnych historycznych kalwariach polskich można poczytać w Wikipedii i wydawnictwach książkowych, a ja jako pragmatyk, oczywiście kolejno przedstawię, co zobaczę  moimi oczami ,  trzy  cele:   Kalwarię Wejherowską, Kalwarię w Wielu i oczywiście Kalwarię w Licheniu. Dodam jedynie, że jerozolimska Golgota to łacińska Kalwaria, znacząca dosłownie „górę o kształcie czaszki”.  Stąd kalwarie mają charakter  skalisty i oddają atmosferę okolic Jerozolimy: żwiry i kamienie, skały, skąpą roślinność oraz ów trud wspinania czyli teren górzysty, a przynajmniej wzniesiony nad okolice.     I to wszystko zostało odtworzone na niezbyt dużej ale przemyślanej Kalwarii Szczecineckiej.

   Chodziłam poszczególnymi dróżkami od stacji do stacji, podziwiając wszystko.   Przede wszystkim budulec naturalny, niezniszczalny przez wieki czyli piękne, zróżnicowane otoczaki, prawdopodobnie ściągnięte z okolic, bo to przecież  Pomorze zostało usłane nimi podczas ostatniego zlodowacenia zwanego bałtyckim  -  głazami, blokami skalnymi i kamieniami oraz zwirami i glinami ze Skandynawii. Kamienie niezwykle zróżnicowane pod względem kolorystyki i struktury, których komplet wygładzony   przez fale morskie    tj. okolo 80 do 90 rodzajów skał, możemy odszukać  i  zebrać na naszych  nadbałtyckich plażach, a nasze dzieci poznają  się najlepiej  na tych trwałych fragmentach natury.     Podziwiam artyzm, z jakim zostały zużyte do budowy kalwarii – do scieżek, symboli stacyjnych i miejsc wypoczynku.    Sama budowałam ogród skalny z otoczaków i wiem, ile trudu i wytrwałości mnie to  kosztowało  i jak warto było przez to przejść. I nawet, jeśli ktoś nie odczuwa potrzeby przeżywania Męki Pańskiej – może w ciszy, dla własnego dobra pospacerować  w tym estetycznym i uduchowionym miejscu. Tu nasuwają się nam własne, osobiste przeżycia, zwycięstwa i porażki, nasze przemyślenia i wnioski, na które w szalonym tempie, w jakim przyszło nam żyć,   nie  mamy ani czasu ani możiwości. Godzina na przejście po tych dróżkach wystarczy.   A ileż estetycznych doznań mamy z kontaktu z roślinami, którymi wypełnione są przestrzenie tego KAMIENNEGO OGRODU! A przecież KAMIENNY OGRÓD ma swoja filozofię, podczas gdy ogrody skalne kolekcjonują i pokazują rośliny górskie w ich odtworzonym w sztuczny sposób kamiennym siedlisku.

     Kiedy w latach siedemdziesiątych mieszkałam w Szczecinku- miejsce to miało złą sławę, bylo niebotycznie zabałaganione, ale pojawiały się tu rośliny, zawlekane przez człowieka i dopiero co szukające sobie właściwych terenów dlatego tam chodziłam.   Teraz króluje tu nowoczesny ale kamienny kościół i 0taczająca światynię kamienna kalwaria. Jakby błoto zamieniło się w złoto!  Haszcze i śmietnisko – w żywy choć kamienny ogród  do zadumy i przeżyć!

    Surowość otoczaków została uszlachetniona wypolerowanymi, granitowymi płytami, łączącymi stacje numerami, myślą przewodnią, a dla mnie  to właśnie owe  motto staje się pretekstem, iskrą w  głowie na płodny spacer.  I upamiętnieni zostali fundatorzy, którzy pozostaną dla przyszłych pokoleń, gdy my przeminiemy. Piękne, pełne symboli budowle dostarczają nie tylko przeżyć religijnych,  doznania mocy  z energii kamieni ale i przekonania o trwałości tego dzieła, nawet jeśli go potraktujemy jako jedynie kamienny ogród i warto tam pobyć.

   I jakoś nie opuszcza mnie myśl, że inicjatorzy Kalwarii Szczecineckiej to może po prostu praktyczni górale, znający wartość kamieni,  możliwości ich wykorzystania,  wierzący w cudowną energię kamieni i ich wieczność i zwyczajnie, po prostu, po ludzku tęskniący  za swoimi górami.  

    Wolę to moje przekonanie niż dociekanie, jak to sie stało, że ponure śmietnisko przykryto kamieniami, które zmieniły tam świat, a mnie od zawsze cieszyły i niech takie właśnie moje przekonanie pozostanie! A Wy przekonajcie się sami!

ciąg dalszy nastapi….