-5. Kolorowy, zmiennosezonowy ogródek wiejski- archiwa kategorii

5. Kolorowy, zmiennosezonowy ogrodek wiejski

30 cze 2009. Kategorie: -5. Kolorowy, zmiennosezonowy ogródek wiejski, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze | Komentarze (3) »

Na trasie między Człuchowem i Białym Borem, na końcu wsi Brzezie minęłam kolorowy, śliczny, maleńki ogródek. Wróciłam, by go obejrzeć.  Zachwycił mnie słonecznymi kolorami, doborem roślin i, jak się domyślałam, przekwitniętymi , cebulowymi roślinami wiosennymi oraz późno-letnią i jesienną przyszłością ogródeczka. Pyszniły się kwiaty letnie, niektóre lilie miały pąki i lada dzień zabłysną kwiatami  pośród innych, floksy i marcinki czekały późno-letnich i jesiennych dni.

Po chwili wyszła starsza pani i przyznała, że to jej ogródek, a ponieważ ma 87 lat i  nikt jej nie pozwala nic robić, więc czeka na kolejne rozwijające się kwiaty i na ewentualny chwast, by go jak najszybciej usunąć ze swojej kolekcji.  Autentycznie cieszyła  się ze swoich „kwiatów” i tego, że bardzo lubi od wiosny do późnej jesieni je pielęgnować. Z prawdziwą dumą opowiadała o wiosennych cebulowych, że na przykład krokusy rosną każdego roku  szerokim pasem wzdłuż siatki i każdy przechodzący człowiek patrzy na nie z przyjemnością.

Starsza pani jest ujmująca w swojej skr0mności, a  przecież jej ogródek  wyróżnia się pośród innych, które pysznią się zieloną, skoszoną równo trawką i kilkoma iglaczkami.  Trawka już dawno została pozbawiona stokrotek, koniczyny białej, mniszka i innych drobnych gatunków, przecież dobrze znoszących koszenie i ozdabiających trawnik jak kwiaty tkane w dywanie. A ileż tam byłoby pszczół, motyli i innego entomologicznego drobiazgu! I wiele takich koszonych trawniczków jest w kolejnych domach, do znudzenia.

Prawdziwe wiejskie ogródki, przeładowane wysokimi ostróżkami, malwami, makami, piwoniami, gipsówkowym kłębem,  koronkowo-kremowym  parzydłem,  licznymi floksami i astrami  są uzupełniane  gatunkami jednorocznymi czyli najpiękniej kwitnącymi kolorowymi kosmosami, słonecznie pomarańczowymi nagietkami, wysokimi szarłatami z kwiatostanem krwistym jak zwisające amarantowe,  gigantyczne, owłosione gąsienice, dzwonkami. Niekiedy w centralnym miejscu  zapysznią się dalie zwane georginiami, a z boku wysokie, cudowne kanny i wiele, wiele innych najrozmaitszych i najbarwniejszych cudowności kwiatowych. Takie ogrody mają duszę i o to chodzi. Nigdy nie spotka się dwu podobnych, a każdy jest przepiękny.

Niestety, coraz rzadziej spotykamy   piękne, kolorowe ogrody.  Ludzie nie mają czasu i są jakby  chronicznie zmęczeni, mimo wielu ułatwień w ich życiu. Ciągle się śpieszą, mimo posiadania samochodów. Może nie chce im się dodatkowo pracować , bo są zmęczeni walką o utrzymanie rodziny na jakim takim poziomie ekonomicznym! A może coś nas przekonuje do minimalizacji pracy w swoim otoczeniu, że najprościej jest kosić trawę , bo iglaki nie wymagają specjalnych starań i nie śmiecą pięknymi, różnokolorowymi liśćmi w jesieni, co wymaga grabienia i sprzątania. Może mamy inne podejście do estetyki, inaczej rozumiemy elegancję, a różnokolorowe, zmieniające się co kilka tygodni ogrody uważamy za zbyt kolorowe, zbyt naćpane, zbyt pospolite? Może imponują nam trawniki angielskie i różaneczniki w Niemczech?

A mnie się podobają właśnie straszliwie papuzie ogródki, z mnóstwem wysianych i nasadzonych roślin kwiatowych, które wychodzą z ziemi po oddaniu jej przez cebulowe: krokusy, przebiśniegi, maleńkie iryski, tulipany, narcyzy i wiele, wiele innych, nowszych roślin wczesnowiosennych. Będę je pokazywać, a zwłaszcza pracowite panie babcie, które zamiast leżeć – pielą, kopią, grabią, dosadzają i przekopują, kochając swój kolorowy skrawek ziemi między  oknem a ogrodzeniem!!! Jak  będzie, kiedy one odejdą?