5.Bajkowe Rekowo- archiwa kategorii

5. Bajkowe Rekowo

9 sie 2009. Kategorie: 5.Bajkowe Rekowo, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VII. Moje podróżowanie | Komentarze (2) »

Dawno, dawno temu nad brzegiem jeziora żyły sobie pospołu skrzaty i czarownice.  Wokoło rosły stare, ogromne drzewa puszczańskie, bagna i topiele, torfowiska i mechowiska. Najstarszy i najmądrzejszy, a mający posłuch u swoich czyli skrzatów oraz czarownic i wszelakich zwierząt - skrzat o imieniu Rekowin- skrzętnie czyli zgodnie ze skrzatowskim porządkiem pilnował granic, bowiem skrzaty żyły na puszczańskich polanach i do nich należały drzewa iglaste, czarownicom przypadły lasy liściaste, przy czym najstarsza czarownica imieniem Bagnica objęła we władanie dąb z ogromna dziuplą nad bagniskiem,  ale  bagna, mokradła i torfowiska oddane zostały we władanie dzikom, jeleniom, łosiom, niedźwiedziom i innym większym zwierzętom. Topielice się z nimi świetnie dogadywały, wabiąc wszelakie żywioły w głąb mokradeł, ale oprócz słodko wabiących śpiewów nigdy nie używały siły. Rekowin pilnował przestrzegania prawa,  a wszelkie większe nieporozumienia rostrzygane były na walnym zebraniu wszystkich stanów na wielkiej nadjeziornej polanie. I nigdy nie zdarzyło się, by jakiekolwiek wydarzenie zakłóciło spokój i porządek takiego spotkania.

I tak upływały całe tysiąclecia. Porządek przestrzegany przez wszystkie stany żywych istot upraszczał i ułatwiał im życie. Niestety, wszystko, a zwłaszcza to co dobre,   kiedyś się kończy.                                                                                                Któregoś wiosennego dnia, kiedy to skrzaty całą gromadą pracowały przy sprzątaniu swojej polany, a miały co po zimie robić, zwierzęta spały po pracowitej, księżycowej nocy w niedostępnych ostępach, czarownice akurat nie czarowały, topielice właśnie zakończyły swe żałosne zawodzenia i otulając się w mgliste tiule wisiały niewidoczne na gałęziach tuż nad oparami topielisk, dziki spały w bagnie, a lisice zaczynały poranne karmienie swojej gromadki – przez wyciszoną puszczę przeleciały przestraszone żurawie, stawiając swym krzykiem wszystkich na równe nogi.  Coś się niedobrego działo! Hałasy, trzaski gałęzi, wrzaski, pohukiwania, śmiechy i płaczliwe żale  zewsząd, wydawało się, otaczały spokojny świat puszczański. Puszczański żywioł poukrywał się i tylko oczy świeciły zewsząd, gdy na polanę weszli pierwsi ludzie. Ubrani w skóry wyglądali jak zwierzęta, ale szli na dwóch nogach, jak skrzaty i robili hałas jak czarownice na swoim wiecu. I właśnie Bagnica - najbardziej doświadczona czarownica, co to obleciała cały świat i niejedno widziała – z dziupli najstarszego dębu na bagnisku krzyknęła straszliwym głosem, że nowe istoty to ludzie. I trwoga ogarnęła puszczańskich mieszkańców!!!

Ludzie nikogo nie pytając zajęli skrzatowską polanę, na środku rozpalili ognisko grzejące tak mocno, że topielice potraciły swoje mgliste szaty i zanurzyły się w chłodne topiele, a zwierzęta stadami uciekały znad jeziora w głąb puszczy, jak najdalej od ognia.  Zburzył się prastary porządek!  Ludzie zjadali wszystko;  skrzatowskie jagody i grzyby oraz miód, mięso,  którym się odżywiali czarownicy, ryby jedzone dotąd przez zwierzęta i topielice oraz  sarnie i zajęcze zioła.

WTEDY TO po raz pierwszy od tysięcy lat, skrzat Rekowin oraz czarownica Bagnica spotkali się razem, w nocy pod starym dębem czarownicy i zawarli  porozumienie, by  w jeden dzień roku, pod koniec lata, spotykać się w nocy na polanie, kiedy to ludzie śpią, powspominać spokojne życie, popatrzeć na nowe porządki oraz  unikać krzykliwych i zaborczych ludzi, którzy ich nie dosłyszą i nie zrozumieją. I ogłosili puszczańskim żywiołom nowy porządek.  Spisali też swoje porozumienie o corocznym spotkaniu, a dzięcioły pracowicie wystukały je na wielgachnym kamieniu nad jeziorem. Wiedzieli, że ludzie tego nie zrozumieją.  Gdy dzięcioły wykuły porozumienie na  głazie,  czarownica Bagnica znająca ludzkie języki,  kazała wykuć dwa imiona ; skrzata i czarownicy, przyjmujących owo porozumienie – w ludzkim języku, który Bagnica w swoich podróżach poznała.  Dzięcioły zdążyły  napisać :  Rekow….., gdy nadeszli ludzie. I tak pozostało. Od tego czasu  ludzie przyjęli nazwę REKOWO, a napis wciąż widnieje na wielkim kamieniu!

Minęło tysiąc lat. Ludzie rozprzestrzenili się, wycięli puszcze, zmienili biegi rzek i gdzie można, budowlami i drogami pokrywali Ziemię, w tym także  Ziemię Rekowską. Tutaj   jednak małe grupki skrzatów w norkach były całkiem bezpieczne, zwierzęta jednak  zdziesiątkowano,  w czarownice i tak nikt nie chciał uwierzyć! A ludziom żyło się nie za bogato i nie za wesoło, choć wciąż rosły wokoło lasy, płynęły rzeczki i niebieściły się wody jezior.!

Któregoś razu mały Bartek zabrał komputer i pobiegł nad jezioro. Usiadł na wielkim głazie i coś pisał, pisał, pisał, bo tu nikt mu nie przeszkadzał. Właśnie zastanawiał się nad następnym zdaniem, gdy zobaczył owe kropki wykute w kamieniu. Całe rzędy rozmaicie ułożonych kropek.  Tuż nad napisem REKOW.  Miał niewidomego brata i wiedział, że tak ułożone kropki to nic innego jak pismo dla niewidzących. Zaczął czytać i oniemiał! Uwierzył, bo nie miał paskudnego umysłu dorosłych ludzi lecz pełne ufności serce dziecka.   I oczywiście natychmiast pobiegł do domu, by o wszystkim opowiedzieć swojej rodzinie, a jutro – pani w klasie. Nigdy mu się tak nie dłużyła noc i nie mógł się doczekać pierwszej lekcji. Opowiedział o odkryciu i dzieciom i pani. O BagnicyRekowinie, którzy podpisali porozumienie, po tym, jak ludzie wtargnęli do puszczy nad jeziorem Niecemińskim i tym samym wyrzucili stąd puszczańskie żywioły. I, że dawni mieszkańcy się spotykają w jedną letnią noc w roku na polanie…

Wszystkie szkolne dzieci, a potem niektórzy dorośli, a zwłaszcza wtajemniczeni turyści z Warszawy, Poznania i Śląska postanowili, co następuje:

KAŻDEGO ROKU W DRUGIM TYGODNIU SIERPNIA WSZYSCY MIESZKAŃCY BĘDĄ SIĘ SPOTYKAĆ NA WIELKIEJ POLANIE! BĘDĄ PRZEBRANI JAK SKRZATY, TOPIELICE, CZAROWNICE I INNE NIEZWYKŁE POSTACI, BĘDĄ TAŃCZYĆ, PLĄSAĆ, ŚPIEWAĆ I BAWIĆ SIĘ POSPOŁU, BĘDĄ JEŚĆ I PIĆ RÓŻNE  SMAKOŁYKI TAK, BY PODZIELIĆ SIĘ TYM DOBREM Z INNYMI, MOŻE NAWET Z PRAWDZIWYMI SKRZATAMI, TOPIELICAMI I CZAROWNICAMI. WSZYSTKIE SWARY, KŁÓTNIE I ,BIJATYKI SĄ TEJ NOCY ZABRONIONE, A RADOŚĆ MA ZAPANOWAĆ WOKOŁO! MOŻE SKRZATY, CZAROWNICE I TOPIELICE ZMIESZAJĄ SIĘ Z MIESZKAŃCAMI WE WSPÓŁNYCH PLĄSACH!!!

I tego roku wielka zabawa powszechna odbyła się po raz pierwszy.  Dokumentacją są zdjęcia z owej wielkiej, kolorowej, bajkowej zabawy. Ci, którzy się nie przebrali, nie bawili oraz  miodu, piwa i wina nie pili, skrzata Rekowina i Bagnicy z ich poddanymi nie zobaczyli. Niech się zatem cały rok  szykują, aby w następnym roku pojednać się z Rekowinem, Bagnicą i wszelkim puszczańskim żywiołem.

Ja też tam byłam, miód i wino piłam, ciasta wyjadałam i wesoło się miałam!   Do zobaczenia w przyszłym roku!