-8. Zupełnie inny, ale też w Iwięcinie…- archiwa kategorii

8. Zupełnie inny, ale też w Iwięcinie…

24 lip 2009. Kategorie: -8. Zupełnie inny, ale też w Iwięcinie..., I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze | Komentarze (0) »

Jadąc przez Iwięcino wypatrzyłam kolorowe , narożne obejście, a ponieważ teren nie był maleńki,  jak to zwykle przy domu bywa – postanowiłam tam zajrzeć w powrotnej drodze i tak zrobiłam.

Na brukowanej polnymi kamieniami drodze przez ogród do domu klęczała rudowłosa, szczuplutka ogrodniczka i pracowicie czyściła szczeliny obrastające  chwastami kamienie, jak wiadomo, nieustannie. Mąż pani Jadwigi – to imię Pięknej Rudowłosej  -  kosił akurat starannie otoczenie urokliwego stawku,  jednak szybko zakończył pracę i zniknął w głębi domu  jako, że nadchodził wieczór. Zapanowała głęboka cisza, w której zostałyśmy same. Pani Jadwiga to hobbystka , od trzech lat tutaj mieszkająca, która połykając bakcyla florystycznego zapamiętała się w swojej pasji. Gromadzi rośliny z przypadku i z rozmysłem ale posadowienie ich jak zauważyłam,  jest rozważnie planowane.

Po, obu stronach wejścia do domu, od strony północno-zachodniej, gdzie panują bardzo korzystne warunki dla większości roślin wymagających, umieściła takie właśnie, w większych kępach, dokładnie widoczne i powtarzające się, dzięki czemu wkradło się tu nieco elegancji. Na całym terenie byliny rosną w rozmaitych zestawieniach, wszędzie w wyraźnie widocznych bukietach. Staw, z „kocią” kładeczką, jest otoczony naszymi rodzimymi roślinami bagiennymi i wodnymi, co stanowi o jego swojskim uroku.  Zbiera nadmiar deszczówki podczas opadów ale w czasie upałów oddaje wodę roślinom w postaci wilgotnego powietrza.

Schowany w głębi warzywnik, piękny urodą zdrowych i okazałych warzyw też wygląda artystycznie. Podobnie, choć   obsiane i obsadzone kwiatowymi w kolorach złota, odcieni żółci, pomarańczy i czerwieni. przedstawiają się pola byłej stodoły czy innego zabudowania. Tu leżą piękne kamienie, gdzie indziej – ozdobne konary czy korzenie, a pomiędzy nimi wylegują się koty. Ujęły mnie niezwykle śliczne, zdrowe floksy, jakoś coraz mniej widoczne w ogrodach, a przecież takie urokliwe i niezwykle charakterystycznie pachnące. No i malwy, oczywiście!

Chodziłam i słuchałam opowieści o rosnących i planowanych nasadzeniach, dziwnie spokojna, że ten ogród z roku na rok będzie wspanialszy, zaskoczy sąsiadów i turystów niejedną przepiękną kompozycją i podniesie urok Iwięcina.