7. Biskupin, gdzie czas stanął w miejscu…- archiwa kategorii

7. Biskupin, gdzie czas stanął w miejscu…

12 paź 2009. Kategorie: 7. Biskupin, gdzie czas stanął w miejscu..., I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VII. Moje podróżowanie | Komentarze (0) »
Do Biskupina wybrałam się, by naocznie zobaczyć zrekonstruowany gród, którego zdjęcie z wieżą  i fragmentem drewnianej palisady jest powszechnie znane.  W dodatku odkrycie archeologiczne  na owym półwyspie w roku 1933-36 poruszyło inteligencję polską  oraz Europę już przed wojną.  Ponadto – urodziłam się ledwie 12 km od Biskupina, na Ziemi Pałuckiej  i ciągnie mnie od dawna w te strony. Z Koszalina  do Znina i z powrotem to 400 km czyli odległość akurat na całodzienną wycieczkę.
Biskupin, wraz z terenami skupionymi wokół kilku niezbyt dużych miast, jak Żnin, Wągrowiec, Szubin i Kcynia to swoisty obszar historyczno-etnograficzny o nazwie PAŁUKI leżący między Wielkopolską na zachód, Kujawami na wschodzie, od północy naturalną granicą jest Puszcza Notecka a na południu – rzeka Wełna. Jestem więc dziewczyną z Pałuk.
Krajobraz ukształtował i zróżnicował  lądolód skandynawski, pozostawiając po ustąpieniu wiele dolin z zagłębionymi jeziorkami, liczne cieki wodne, upiększające wzniesienia i tym samym różni się do stosunkowo płaskiej Wielkopolski. Jadę fajnymi, bocznymi drogami, ciesząc się widokami. Od Żnina do rezerwatu archeologicznego prowadzą liczne tablice informacyjne. Już sam parking zdumiał mnie rozmiarem  i zrozumiałam, że rezerwat jest miejscem popularnym turystycznie, a  wiele kramików z pamiątkami, bary, restauracje i inne obiekty turystyczne przekonały mnie, że ludzie tu po prostu przyjeżdżają!
Przed bramą do rezerwatu archeologicznego BISKUPIN  trzeba kupić bilet, ale warto nabyć również przewodnik, opisujący dokładnie to miejsce, o czym  można poczytać już po powrocie. Pierwszym obiektem jest prawdziwa chata pałucka w ogrodzonym obejściu, wraz ze studnią z żurawiem, kilkoma ulami i wielką sową. A potem kolejno, na 23 hektarach, można oglądać zrekonstuowane obiekty, ustawione jakby czasowo. Zachwyciło mnie prymitywne obozowisko łowców reniferów i zbieraczy, dom rolników, owczarnia z prawdziwymi owcami starej, prymitywnej i niezwykle odpornej rasy – wrzosówkami, stajnia, stodoła, łodzie z jednego pnia czyli dłubanki a nawet grób skrzynkowy kultury pomorskiej, zbudowany z płaskich kamieni.  Jednym z przepieknych obejść była chata Wisza, gdzie nakręcona została STARA BAŚŃ.  Chodziłam, robiłam zdjęcia i zachwycało mnie wszystko. Dlatego, że myślałam jedynie o znanym mi fragmencie zrekonstruowanego grodu,  a tu kilkugodzinny spacer i, że wciąż przede mną było najważniejsze.
I wreszcie, po ponad 200 zdjęciach / tyle tego piękna w historii!/ dotarłam do znanego! Najpierw widok jeziora Biskupińskiego z obu stron czyli półwysep, pomosty oraz  trzy ogromne dłubanki. Potem tablica. Jednak widok zrekonstruowanego grodu przeszedł moje oczekiwanie. Z powodu ogromnych rozmiarów, staranności wykonania, piękna owych bali użytych do budowy nie tylko wieży strażniczej i wysokiej palisady obronnej, ale dwu rzędów budynków z ulicą okrężną. Zaglądanie do chat pozwoliło mi przenieść się wyobraźnią do starych czasów, popatrzeć na leżących na narach ludzi, na jedzenie warzące się na trójnogu nad ogniskiem, na zioła wiszące na ścianach domu i poczuć zapachy, usłyszeć szmer rozmów i chichot dzieci.
NIE DA SIĘ TEGO KRÓTKO OPISAĆ – TRZEBA TAM BYĆ!
Pomyślałam, że dobrze, że jest mroczno i wilgotno, bo było niewielu zwiedzających i moja wyobraźnia działała bez przeszkód. Obeszłam cały gród, w końcu na własne oczy obejrzałam pale sterczące z bagna jako dowód na istnienie grodu, z tabliczkami, co oznaczają. Przeszłam pod wieżą, drogą z bali jak strażnicy, strzegący tego miejsca przed z górą tysiącem lat. Wyobraziłam sobie, jak mieszkańcy okolic biegli z dziećmi, tobołkami i zwierzętami przed wrogiem drewnianą ulicą, by się schować za palisadą. Jak zamykała się bezpiecznie brama.
Trzeba tam jechać choćby po to, by się dowiedzieć o śladach człowieka w postaci obozowisk sprzed 12 tys. lat,  wykopanych przedmiotach z neolitu, sladach osady kultury łuzyckiej i kultury pomorskiej. Wejść do muzeum i popatrzeć na wykopane dowody. Warto tu zboczyć przy okazji wyjazdu nad morze lub stamtąd wracając lub  wybrać się tu specjalnie, bo Pałuki mają wiele do pokazania!