VI. Ogrodowe pomysły- archiwa kategorii

4. Jeśli mają delikatnie świecić lub płonąć jak żar-ptaki…to tylko azalie!

19 lis 2009. Kategorie: 4. Jeśli mają delikatnie świecić lub i płonąć jak żar-ptaki...to tylko azalie!, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VI. Ogrodowe pomysły | Komentarze (0) »

Azalie różnią się zdecydowanie od innych rododendronów.

Po pierwsze –  bardzo dobrze rosną w pełnym słońcu, choć uwielbiają  wilgotne powietrze, ze względu na górskie pochodzenie. Za to w lekkim półcieniu kwitną dłużej i nieco mniej obficie.

Po drugie - tracą liście w jesieni, co powoduje ich większą odporność na niskie temperatury i mroźne, zimowe wiatry, zwłaszcza, gdy są sadzone w grupach tworzących wzajemną osłonę  i mikroklimat.

Po trzecie - liście jesienne,  podczas przebarwiania, mają żywe, żółte, pomarańczowe, czerwone, bordowe  i mieszane kolory, które nazywam tęczowymi – zdobiące wtedy ogród.

I wreszcie, barwy  kwiatów!  W przeciwieństwie do innych rododendronów, barwy azalii   uchodzą  za ciepłe , gorące i bardzo gorące czyli żółte, pomarańczowe i czerwone. Właśnie jak u baśniowego żar-ptaka!

Obecnie pojawiły się różowe, w odcieniach lila , zimnoczerwone,  ale generalnie jednak mówimy o azaliach odcieni ciepłych. Do niedawna przecież różaneczniki uchodziły za te, o kwiatach w  barwach  zimnych: fioletowych bordowych, różowych i liliowoniebieskich, a przecież są już odmiany o kwiatach kremowych, żółtych a nawet łososiowych i morelowopomarańczowych. Wciąż powstają nowe odmiany rododendronów o zadziwiających barwach.

Azalie są długowieczne, a na krzewach często rozwijają się porosty. Kwitną przed albo równolegle z rozwojem liści. Opadanie liści wiąże się z większą odpornością na przemarzanie i przesuszanie, bowiem unikają wysuszającego wiatru zimowego, a w razie nadmiernej suszy przedwcześnie zrzucają liście, unikając wysuszenia całego krzewu. Liście azalii są stosunkowo wąskie  i lancetowate, zwykle owłosione, zwłaszcza na spodniej stronie, chroniąc się przed wysuszaniem. Lubią miejsca słoneczne, ale osłonięte przed wiatrami, stąd najkorzystniej sadzić je w grupach, bo krzewy wzajemnie się osłaniają przed wiatrem i tworzą korzystny mikroklimat  zawierający sporą ilość wilgoci, którą uwielbiają, bo przecież pochodzą z rejonów górskich, o dużej wilgotności powietrza. Posadzone w pobliżu strumienia , stawu czy wodospadu odwdzięczą się zdrowiem i bogatymi kwiatostanami, a posadzone w lekkim półcieniu będą miały lżejszy pokrój i mniej kwiatów, ale za to przedłużą swój  czas kwitnienia. Zadowolą się każdą lżejszą nieco glebą z materiałem organicznym i  kwaśnym torfem  3,5 do 4,5 pH  czyli w Polsce można wypełnić 40-50 cm głębokości doły  mieszaniną torfu i miejscowej gleby w stosunku 1:1. Glebę gliniastą należy rozluźnić piaskiem z torfem, z dodatkiem trocin i kompostu. Po posadzeniu azalii gleba powinna zostać osłonięta korą, zrębkami lub trocinami, w celu ochrony przed zachwaszczeniem i nadmiernym przesuszaniem podłoża. Należy pamiętać, że do odchwaszczania nie można używać takich narzędzi jak haczka czy pazurki, bo niszczony zostaje delikatny, płytki  system korzeniowy,  więc najlepiej siewki wyrywać ręcznie, ponieważ zwykle  łatwo wychodzą z kory czy spomiędzy zrębków.

Nasz rodzimy gatunek –  azalia pontyjska – w Polsce pod ochroną prawną,  ma jedyne stanowisko w rezerwacie przyrody,  pod Leżajskiem . Dziko rośnie w Azji Mniejszej, na Kaukazie i na Ukrainie. Pędy, liście i złocistożółte, intensywnie i pięknie pachnące  kwiatostany są pokryte lepkimi włoskami.  Krzew jest w całości trujący! U mnie w ogrodzie duże krzewy azalii żółtej ograniczają szeroką aleję i przejście nią właśnie wiosną, w okresie kwitnienia azalii   dostarcza niezwykłych wrażeń wizualnych i zapachowych.

Namawiam do posadzenia grupy azalii, z uwagi na łatwość uprawy, niezwykłe piękno kwiatostanów oraz jesienne przebarwienia liści. Można je kupić w każdym punkcie sprzedaży, ale też jest wiele wyspecjalizowanych szkółek roślin wrzosowatych, cechujących się  dużą różnorodnością dobrego materiału roślinnego. Warto poszperać w katalogach, w internecie, czy choćby popatrzeć na zdjęcia azalii, by wybrać takie, jakie się nam podobają i iść na zakupy ze świadomością, czego chcemy.

Dla bardziej dociekliwych internautów, chcących poznać choćby pochodzenie roślin, podaję  krótki przegląd grup azalii.

Azalie dzielą się na specyficzne grupy w zależności od gatunków wziętych do krzyżówek, ale ponieważ tylko kilka grup dotyczy azalii uprawianych u nas – warto je przypomnieć, tym bardziej, że w szkółkach używane są zwykle nazwy grup.

1.  Do najstarszych należą azalie gandawskie, od Gandawy – miasta w Belgii, które było głównym ośrodkiem hodowli azalii. Azalie gandawskie powstały w wyniku skrzyżowania azalii pontyjskiej(tej żółtej, u nas prawnie chronionej)   z azaliami północnoamerykańskimi.  Był nawet taki czas, że uprawiano niemal 500 odmian, ale większość  dotychczas wyginęła. Cechują się znaczną wysokością krzewów, z późno rozwijającymi się,  kulistymi, często pachnącymi  kwiatostanami. Przykłady : znana obecnie odmiana „Narcissiflora” – o małych, pełnych, pięknie pachnących kwiatach, barwy   jasnożółtej lub  ”Fanny” – z drobnymi , ciemnoróżowymi kwiatami z żółtymi cętkami, -pachnącymi , w zwartych kwiatostanach i  gruczołkowato owłosionych pędach i liściach.

2. Azalie Mollis, powstałe ze skrzyżowania azalii japońskiej Rh. molle  ssp. japonicum z  azalią chińską  Rh. molle. Nie mają zapachów, ale za to duże  kwiaty, o barwach żółtych, pomarańczowych i czerwonych, kwitnące od połowy maja, przed rozwojem liści. Przykłady: „Christofer Wren” – o jasnożółtych kwiatach z pomarańczowymi przebarwieniami, czy  „Orange Glov” o kwiatach morelowych z pomarańczowym rysunkiem.

3. Azalie Rustica , powstałe ze skrzyżowania pełnokwiatowych odmian azalii gandawskich z azalia japońską.  Są to zwykle niskie lub  średniej wysokości  krzewy, o kwiatach długich i rurkowatych, pełnych w kwiatostanach po 15 do 20, wytrzymałe na mrozy.  Przykłady:  „Ill Tasso” – śliczne, łososioworóżowe kwiatostany,  składające się z dużych, pełnych kwiatów czy „Aida” - o kwiatach pełnych, białych, z lilaróżowym odcieniem.

4. Azalie Knap Hill, otrzymane w wyniku krzyżówek azalii japońskiej azaliami gandawskimi i Occidentale.. Grupa zróżnicowana, wywodząca się ze szkółki Anthonego Waterera z Knap Hill (Anglia).  Powszechnie uprawiana, o kwiatach z  żywym ubarwieniem i dużych krzewach. Przykłady: „Saturnus” - o ciemnych, czerwonopomarańczowych kwiatach, piękny „Gibraltar” o dużych, mocno pomarańczowych kwiatach z pofalowanymi brzegami płatków, „Glowing Embers” o pączkach pomarańczowoczerwonych, kwiatach po rozwinięciu żółtopomarańczowych,  w dużych, pachnących  kwiatostanach, czy „Camon’s Double” -0 o pełnych, złocistożółtych kwiatostanach z pomarańczową plamką lub powszechnie lubiany, stary „Homebush” o drobnych, półpełnych, różowych kwiatach skupionych w kuliste kwiatostany.

5. Azalie Occidentale , powstałe w wyniku krzyżówek azalii grupy  Mollisazaliami zachodnimi Rh.occidentale. Krzewy od 1,5 do 3 metrów wysokości, niezwykle obficie kwitnące i bardzo odporne na mrozy.  Przykłady: popularna „Irene Koster” – osiągająca wysokość 2 m, o  jasnoróżowych  kwiatach z pomarańczową plamką i ostatnio wprowadzony u nas , a przeze mnie uznany za przepiękny ” Jock Brydon” – o niezbyt dużych, pachnących kwiatach rozwijających się pod koniec maja , a nawet na początku czerwca zatem omijających  przymrozki. Zmienne kwiaty, w pączkach ciemnoróżowe, później różowokremowe, z dużym, czerwonobrązowym, częściowo  kropkowanym rysunkiem, w miarę przekwitania rozjaśniający się do żółtopomarańczowego i tym samym prześliczny. Myślę, że moje zdjęcia zachęcają do uprawy azalii w swoim najbliższym otoczeniu.

3. Maj pachnie bzami, a widać różaneczniki..

14 lis 2009. Kategorie: 3. Maj pachnie bzami, a widać różaneczniki..., I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VI. Ogrodowe pomysły | Komentarze (0) »

Od kilku dni, kiedy  zaprzyjaźniona rodzina poprosiła mnie o  pomoc w projekcie ogrodu wokół  ich domu, zadanie  to  oczywiście zaprząta mi niemal wszystkie myśli.  Ustaliłam, że oboje chcą, aby ogród – park  jednak  był podporządkowany kilku założeniom.  Po pierwsze, ma być utrzymany w tonacji lilaróż    (głównie dla pani domu),   po drugie, ma  słodko pachnieć wiosną   ( na  życzenie pana), po trzecie – ma być kolorowy jesienią i  w ciągu roku   ma „się”  utrzymać przy niewielkim  nakładzie  pracy ( to życzenie obojga wygodnych mieszczuchów).  Latem ogród ich nie obchodzi, bo wakacje spędzają poza krajem.

Niemal natychmiast wymyśliłam, że podstawą będą różaneczniki, bo dom został postawiony w starodrzewiu sosnowym, więc  w lekkim cieniu ale teren jest dość żyzny i momentami nawet wilgotny. Potem, że dosadzimy klony japońskie i palmowe, kilka dereni i miłorzębów   (te dodadzą jesiennego zabarwienia) oraz mimo wszystko hortensje dla owych jesiennych rudości i letnich (jednak!) akcentów.

Pozostał wiosenny  zapach lilaróż,  który czułam już podczas wspólnej rozmowy, ale  dzisiaj  zdecydowałam ostatecznie, że ów zapach będzie cudowny, choć  może nie będzie  tani, jak na żywopłot.   Bo całą posesję obsadzimy nieciętym   (więc bez pracy)   żywopłotem  z bzów lilaków.   Nie znam mężczyzny, który nie ulegnie czarowi dusznej, cudownej woni bzów, zwłaszcza w ciepłe, wiosenne wieczory, a  gdy z dala dolecą  (a tam dolatują! )   całonocne,  słowicze trele,  to noce robią się upojne. I żeby przedłużyć  słodycz wieczorów na czerwiec – dodamy jaśminowce.  Pod krzewami posadzimy konwalie.  Na „cenowe” pocieszenie można przypomnieć,  że często są obecnie sprzedawane liczne odmiany bzu lilaka mnożone in vitro, które dają odrosty tak samo odmianowe, czym zagęszczają żywopłot, a nie wymagają wycinania. I z taką koncepcją pojechałam dzisiaj do owej rodziny.

- Całe łany różaneczników? W odcieniach liliowych i różowych? I nic się przy nich nie robi? Boże, to niemożliwe?, różnych wysokości?,-  i białe też? – upewniała się pani. – I tylko różaneczniki, sosny i ścieżki? Bez trawy? To możliwe? To cudowne. A zimą będzie śnieg i zielono? – tak,  jeśli będzie śnieg.

-To szelmowski pomysł- różaneczniki otoczyć żywopłotem bzowym, niech to! – co za zapach! I się nie przycina? I jaśminy, co je pamiętam, bo mama pachniała wodą jaśminową. I na pewno nie będzie trawnika? – upewniał się.  -  Nie będzie, choć trawniki są piękne i otulają rośliny.    - Piękne, ale je trzeba kosić, a kto to będzie robił ! –  zżymał się pan domu – dobrze, że bez trawnika.  Ale się otulimy zapachami i liliowym różem, bez kłujących róż.

Oboje żegnali mnie rozmarzeni, szukając nozdrzami owych woni i widząc obłoki w liliowych odcieniach.    Bez pracy!!!   A może jednak dodać choć pas trawnika????

Pokazałam za to różaneczniki w odmianach, z tabliczkami jako zadanie na długie, zimowe wieczory. Przyzwyczaimy się do ich wyglądu,  wybierzemy, skojarzymy z nazwami, ale głównie zdjęcia te posłużą nam do jeszcze innego celu.  Wszystkie zdjęcia zrobione zostały w laboratorium niemieckim, w jednym dniu. Widać odmiany, które już przekwitły, na przykład piękna,  żółtokwiatowa  Whisky  (=Viscy), a sporo ma dopiero ledwie zaznaczające się kolorami pączki, można zatem tak ułożyć rabaty z odmianami, by jedne przekwitały, inne akurat były w kulminacji kwitnienia, a jeszcze inne miały dobre 2-3 tygodnie czasu do pełni zdobniczej kwiatostanów, co zdecydowanie przedłuży nam „rododendronowy sezon” . Odmiany później kwitnące ominie także  ”zimna Zośka” czyli obowiązkowe majowe przymrozki, co, zwłaszcza na północy i pn-zach. kraju przysparza nam zgryzot i rozczarowań.   Mamy więc sporo do nauczenia się, do zaplanowania i do przemyślenia!

2.Piękno traw ozdobnych w Pęchcinie!

11 wrz 2009. Kategorie: 2.Piękno traw ozdobnych w Pęchcinie!, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, VI. Ogrodowe pomysły | Komentarze (0) »

W tygodniu wyjechałam do szkółki roślin ozdobnych w Pęchcinie pod Ciechanowem. Wiedziałam, po jakie rośliny jadę, bo szkółka Szmitów ma swoją stronę internetową, w dodatku ma cudowne drzewa i krzewy odmianowe na każdą kieszeń, bo można tam kupić i rośliny małe więc tanie i rośliny w ogromnych pojemnikach, dające od razu efekt ale droższe. Jeśli nie ma nigdzie w pobliżu poszukiwanej rośliny ozdobnej, efektownego krzewu, szczepionej odmiany lub upatrzonej formy iglaka – na pewno ją kupicie w szkółce pod Ciechanowem. A jaka to frajda chodzić przez cały dzień między pojemnikami z różnorodnym cudactwem roślinnym! Marzyć, planować i wybierać!

Jak to często bywa z zakupami, że po jedno idziemy, a zupełnie z czym innym wychodzimy – zapragnęłam kolekcji traw. Nie dość, że szybko rosną i są niewiele wymagające, niedużo kosztują i rozrastają się w efektowne kępy, to mają niezwykle oryginalne kwiatostany, przepięknie wybarwiają się pod koniec lata i są oryginalną ozdobą w zimowe dni, zarówno zmrożone, oszronione, ustrojone śniegiem lub podświetlone niskim zimowym słońcem.

Kolekcję traw można zakupić na miejscu, od razu przywieżć do ogrodu  i wkomponować je tam lub stworzyć odrębne rabaty. Trawy mają jeszcze jedną cechę ; wydelikatniają duże byliny i ich najczęściej masywne kwiaty, stanowią doskonałe tło dla maluchów roślinnych na pierwszym planie, stroją wiosenne narcyzy i tulipany bądź wspierają lilie, chronią inne delikatne okazy niczym opiekuńcze mateczki, tworzą mikroklimaty, ocieplają swe bylinowe towarzystwo w mrożny czas, dają ażurowy półcień w upalne, letnie dni,   Zapragnęłam tych widoków w swoim ogrodzie.

Popatrzcie Kochani  na moje zdjęcia. Czyż to nie niezwykłe pejzaże? Czyż to nie przepiękne kompozycje? Jeśli macie miejsce – zachęcam do sadzenia wielkich, dalekowschodnich najczęściej traw, jeśli nie – proszę nacieszyć oczy ogrodem traw u szkółkarzy w Pęchcinie!!!

Później »