5.Talassoterapia zimą? Czemu nie!- archiwa kategorii

5.Talassoterapia zimą? Czemu nie!

23 sty 2010. Kategorie: 5.Talassoterapia zimą? Czemu nie!, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, XV. Takie sobie gadanie | Komentarze (0) »

Zimowa talassoterapia różni się od letniej, bo organizm odbiera bodźce nieco inne i o wiele intensywniejsze. Woda morska, spokojna i ciepła, z piaszczystymi plażami  i gorącymi promieniami słońca oraz  zefirkiem i spokojem  daje nam terapię łagodniejszą, ale za to wystawiamy się na nią dłużej i o tym napiszę latem.  Teraz zajmiemy się nadmorską zimą i tym co oferuje nam morze.

Co znaczy termin: talassoterapia?  Talassa w języku greckim oznacza „morze”, więc w skrócie można powiedzieć,  że talassoterapia to leczenie morzem.

Talassoterapia to zespół zabiegów, w których wykorzystujemy morze, słońce, wiatr, piasek nadmorski, glony i ewentualnie muły morskie. Jak możemy skorzystać z talassoterapii? Po prostu być nad morzem.  Reszta robi się sama.

Zimowe morze darzy nas bryzą morską,  czyli nieustannie wiejącym od morza wiatrem, a wiatr niesie nam aerosol morski czyli drobiny soli, jodu i wilgoci, które z każdym naszym oddechem trafiają do oskrzeli i płuc. Ponieważ woda morska ma właściwości bakterio- i grzybobójcze oraz przeciwwirusowe – dezynfekuje, przeczyszcza i udrażnia nasze drogi oddechowe. Większe niż zazwyczaj ilości tlenu powodują mocne ukrwienie błon śluzowych, dzięki temu szybko uwalnia się śluz z dróg oddechowych i zatok przynosowych i pozwala nam swobodniej oddychać.

Już po kilku minutach przebywania nad morzem, gdzie zawsze jest wysokie ciśnienie  atmosferyczne, oddychamy wolniej ale za to głębiej, z powodu lepszego utlenienia krwi. Wzrasta ilość czerwonych ciałek krwi,  co szybko odczuwa dotleniony mózg. W suchym powietrzu domów, biur i klimatu miejskiego nasze błony śluzowe są cienkie, a chłodna bryza morska je nawilża i odbudowuje.

Zanurzeni w takim aerosolu podczas sztormowej pogody, kiedy to wskutek intensywnego rozbijania się fal o brzeg  -  w aerosolu jest o wiele więcej tlenu oraz drobin soli związanych z niemal 80 różnymi pierwiastkami – aktywnie uczestniczymy  w powietrznej kąpieli morskiej. Badania udowodniły, że po tygodniowych spacerach jesienno-zimowo-wiosennych uruchamiamy około 20% nieużywanej powierzchni naszych płuc. Proszę, jak cudownie możemy się dotlenić i od razu dostarczyć jodu oraz pierwiastków  niemal wprost do krwi a stamtąd do poszczególnych tkanek.

Powietrze morskie jest zjonizowane ujemnie do 50 razy bardziej niż powietrze miejskie i jest balsamem dla alergików.  Jest czyste, pozbawione drobnoustrojów i pyłków oraz brudów mechanicznych. Naturalne cudo!

Podsumowując, każdy pobyt nad morzem to specyficzny trening, bowiem bez wysiłku usprawnimy płuca, dotlenimy mózg, regenerujemy nasze układy wewnętrzne, czym uzyskamy odmłodzenie  ciała i umysłu.

Jod to ważny składnik bryzy morskiej powodujący prawidłowe działanie tarczycy, a jego niedobór powoduje niedoczynność tego ważnego gruczołu dokrewnego.  Hormony tarczycy utrzymują w normie metabolizm komórkowy spalaniem nadmiaru tłuszczu, człowiek ma zatem więcej energii, wagę ciała w normie i chudnąc  pozbywa się tłuszczu. Jod normuje ciśnienie krwi i właściwą pracę  mięśnia sercowego, dlatego serce nad morzem bije szybciej i normalizuje się jego rytm.

Dla porządku dodam, że mocno odradzana jest nadaktywność nad morzem, na przykład intensywne bieganie i treningi. Jeśli mamy niewydolne krążenie- przebywanie nad morzem dawkujemy, pamiętając, że zdrowe serce nad morzem pracuje lepiej ale nie wiadomo, jak się zachowa serce chore. Zdecydowanie nie poleca się przebywania nad morzem ludziom w trakcie walki nowotworowej i 5 lat po jej wyleczeniu, z uwagi na silnie bodźcowy charakter terapii morzem.

Pobyt nad zimowym morzem to terapia dla naszej psychiki, bowiem daleki horyzont, bezkres wody, szum fal, a nawet krzyki ludzi i mew działają na nas relaksująco, co wpływa po kilku minutach na nasze odprężające się mięśnie , zwolniony i pogłębiony oddech oraz podnieta dla zmysłów. Pamiętacie zapach morza? Charakterystyczna dla wszechoceanu woń jest wydzielana przez kosmopolityczne glony morskie;   mniejsze – jednokomórkowe – są pospolite,  a większe, o plechowatym ciele,   nazywane są algami. Bałtyk nie obfituje w większe organizmy roślinne, ale mamy powszechnie piękną i charakterystyczną brunatnicę, obfitującą w jod –  morszczyn, wyrzucany przez fale na brzeg.  Dodatkowe przyjemności to oglądanie groźnego morza i jego zmieniających się barw, działalności artystycznej mrozu i bliski kontakt z ptakami, gromadzącymi się tam, gdzie mogą coś dostać do jedzenia. Tu wszystko jest inne od cichego mieszkania, ale wiemy, że tam wrócimy.

Minimalna talassoterapia w chłodnym okresie to tydzień, który możemy wpisać w swój zimowy rozkład zajęć i korzystać z dobrodziejstwa Bałtyku. Chociaż przez tydzień!

Może poza tym zachęcą Was zdjęcia?