7. Kontrowersyjne ozdoby ogrodowe

21 cze 2010. Kategorie: 7. Kontrowersyjne ozdoby ogrodowe, I. A oto ostatnie wpisy, najnowsze, V. Drobiazgi do ogrodu | Komentarze (0) »

Ozdoby należą do tematów, które powinny być bezdyskusyjne. Każdy dobiera ozdoby indywidualnie, w zależności od swoich upodobań, potrzeb i możliwości. Istnieje jeszcze moda, jakby narzucana nam przez wiodących w tym prym animatorów, projektantów czy twórców, którą możemy wziąć pod uwagę lub nie. W każdym razie chcemy zdobić siebie i swoje otoczenie bliższe, i jeśli mamy na to wpływ – także dalsze. Siebie zdobimy koralami, broszkami, kolczykami, spinkami, które kiedyś były tworzone  z surowców naturalnych i metali szlachetnych, a teraz to składanka szkła, skóry, drewna, plastyku, stali i innych tworzyw.

Zdobimy ogród tym, co jest w  zasięgu naszych możliwości,  a nie zawsze odzwierciedla nasze gusty.  Kupujemy plastykowe, tanie i ogólnie dostępne meble ogrodowe albo sięgamy do tych ekskluzywnych, drogich  też nie zawsze dlatego, że nam odpowiadają, a dlatego, że  właśnie są ekskluzywne, stać nas na nie, w pewnym sensie nas wyróżniają i nobilitują. Kupujemy ozdoby ogrodowe drewniane, bo nam się podoba drewno, a ono pasuje do roślin jako materiał naturalny. Bo mamy drewniany, niewielki taras przed altanką i drewniane donice, wiatraki, ptasie domki czy choćby rzeźby uzupełniają swoją infrastrukturą przestrzenie  ogrodowe.

Mamy dzieci, kochające niezwykle barwne krasnoludki. Widząc ich zachwycone buzie kupujemy takie stworki, które w czasie sezonu lub dwóch będą cieszyły nasze dzieci, a potem pociechy wyrosną  patrząc, jak brzydko się krasnale starzeją i same wyciągną z tego wnioski, ale ich radość na początku to także nasza radość. Albo stawiamy przed wejściem do domu dwa śliczne, wielkie psy, bo prawdziwe stworzenia   poza radością kontaktowania się ze zwierzęciem to odpowiedzialność, obowiązki i zmartwienia z niszczenia przez pupila naszych rabat ogrodowych.

Ja na przykład, która mam ogród dla dzieci, bardzo chciałam  kupić wielką, plastykową krowę i postawić ją na łące narcyzowej, która nie jest ozdobna przez połowę maja do końca czerwca, kiedy to liście cebulowych pracują na przyszłoroczne zapasy dla kwiatów, marnieją i w końcu usychają, przy okazji pozwalając wyrastać chwastom. Krowa by odciągała uwagę zwiedzających od widoku nieużytku, w dodatku na pewno by się podobała i dlatego tę krowę kupię, niezależnie od pomruków na temat bezguścia, uśmieszków i innych objawów dezaprobaty.

Albo na przykład betonowe odlewy rzeźb klasycznych, które nie są oryginalnymi dziełami, na które nas nie stać  lecz kopiami i to nierzadko niestarannie wykonanymi, które Wam jednak  pasują do koncepcji fragmentu ogrodowego. Z czasem wtopią się w zakątek ogrodowy, przyciemnieją, oglonieją, obrosną bluszczem i staną się tym, czym byłyby rzeźby marmurowe czy żeliwne. Pokochamy je, choć są tylko odlewami, za to stoją w naszym ogrodzie i podobają się rodzinie.

Szukając krowy obejrzałam proponowane drobiazgi oraz większe ozdoby, sprzedawane często Niemcom, przy drodze na lotnisko do Goleniowa.